piątek, 11 marca 2016

9.

"I see forgiveness
I see the truth
You love me for who I am
Like the stars hold the moon
Right there where they belong
and I know I’m not alone."

 ♥♥♥
Przebudziłam się z lekkim bólem głowy i w dodatku było mi ciężko, ponieważ szanowny pan Pique tak się przytulił, że wręcz na mnie leżał. Próbowałam Go zrzucić z siebie, ale na marne. Wzięłam ze stolika nocnego Jego telefon, otworzyłam snapa tylko dla efektów i zrobiłam zdjęcie. Oczywiście z moim ulubionym czyli pieskiem. Zapisałam i wyszłam z aplikacji. Otworzyłam jeszcze galerię i ustawiłam mu to zdjęcie na tapetę. Zablokowałam telefon i odłożyłam go na miejsce.
- Ej złaź grubasie. - lekko Go odsunęłam.
- Nie mam ochoty skarbie. - fuknął i jeszcze bardziej się przytulił. Myślałam, że mnie zaraz zgniecie.
- Idziemy na plaże! - do pokoju wpadła Kylie. - Ups, nie chciałam wam w czymś przeszkodzić. - westchnęła.
- Z chęcią pójdę z Tobą na plażę. - stwierdziłam.
- Ta, przeszkodziłaś mi w spaniu. - burknął Hiszpan. Czyżby wracał stary Pique?
- Koniec spania idziemy na plażę. - zarządziłam.
- Ych. - westchnął. - Zemszczę sie zobaczysz. - poniósł sie z łóżka.
- Ej ja chcę iść pierwsza. - udawałam obrażoną.
- Nie ma tak dobrze. - wytknął mi język i zniknął za drzwiami łazienki.
- Co za cham. - fuknęłam.
- I tak Ci się podoba. - wybuchła śmiechem przyjaciółka.
- W Twoich snach kochana. - odgryzłam się.
- A Ty jemu. - dodała głośno.
- Chyba śnisz! - usłyszałam głos Gerarda z łazienki, na co wybuchnęłam śmiechem. Z szafy wyciągnęłam strój kąpielowy i sukienkę w kwiatki. Spakowałam jeszcze po ręczniku dla nas do dużej torby i Gerard wyszedł z łazienki. Teraz moja kolej. Wykonałam poranną toaletę, ubrałam we wcześniej wybrane ciuchy i wesoła wyszłam z łazienki. Gerard dyskutował o czymś z Kylie.
- Tak w ogóle to przyniosłam wam po rogaliku. - wyciągnęła z torby dwa rogaliki.
- Kochana jesteś. - ucałowałam ją w policzek.
- Gotowi? - wleciał do pokoju Sergi oraz Ter Stegen.
- Ja tak, Gredzio chyba nie. - stwierdziłam spoglądając na jedzącego Pique.
- Ja też skarbie. - odparł biorąc ode mnie torbę. Zabrałam nasze telefony i wyszliśmy z pokoju zamykając za sobą drzwi. Zjechaliśmy windą wraz z Ivanem, Raquel, Kylie, Marciem, Sergim, Rafą i Jordim, którego masakrycznie bolała głowa oraz Leo i Anto. - Alba coś niewyraźnie wyglądasz. - zaczął nabijać się ze swojego przyjaciela.
- Przesadziłem. - stwierdził trzymając się za głowę.
- Nie Ty jeden baranie. - odgryzła mu się Rafa. Ciekawe co oni tam naodwalali, skoro ona jest taka cięta. Wysiedliśmy z windy i oczywiście zaatakowała mnie Antonella i Raquel..
- Mów. - szeroko uśmiechnęła się młoda Argentynka. - Jak tam w nocy było? - wyjaśniła, ponieważ spojrzałam na nią ze zdziwieniem.
- Oj za dużo sobie wyobrażacie. - westchnął Gerard i wyszedł z chłopakami. Dziewczyny zachwycały się wszystkimi zdjęciami, jakie zrobiły. Kylie oczywiście narobiła mnóstwo zdjęć mi i Gerardowi. Po prostu nienormalna. Szłam sobie z tyłu z Gerardem i śmialiśmy się z żartów Sergiego. Nie zauważyłam kamienia i potknęłam się o niego jednocześnie wpadając w ramiona Hiszpana. Spojrzałam mu głęboko w oczy, a ten gładził mój policzek opuszkami palców. Pierwszy raz odkąd się znamy chciałam, żeby mnie pocałował. Patrzyłam na Niego błagalnym wzrokiem, a ten natomiast odsunął się ode mnie i spojrzał na mnie jakimś dziwnym spojrzeniem. Nie wiedziałam co ono oznacza.
- Antonella nie jestem odpowiednim facetem dla Ciebie. - stwierdził patrząc mi prosto w oczy. Przecież ja nie chcę nawet wiązać z nim przyszłości. Nie wiem o co mu do cholery chodzi. Debil.
- Co? - zapytałam zdziwiona.
- Odpuść sobie. - dodał i ruszył przed siebie. Za chuja nie wiedziałam o co mu chodzi. To, że na Niego wpadłam nie oznacza od razu, że chce z nim być. Ale mimo wszystko zrobiło mi się strasznie przykro. Smutna ruszyłam za całą resztą. Aż tak źle się do tej pory nie poczułam. Nie umiem tego wytłumaczyć. To wszystko jest jakieś dziwne. Sam udaje takiego bad boya, który z nikim się nie liczy i rani ludzi. A tak na prawdę sam jest zraniony. Widać to po Jego zachowaniu. Chciałabym mu jakoś pomóc, ale skoro on mnie tak traktuje. Wczoraj zachowywał się normalnie, tak jak powinien każdy normalny człowiek, a dzisiaj zamienił się w typowego chama. Sergi mnie zagadywał, ale ja tylko mu przytakiwałam. Nawet nie wiedziałam o czym do mnie mówi. Po kilku minutach dotarliśmy na plażę i rozłożyliśmy się całą grupą. - Daj mi mój telefon. - poprosił mnie Pique.
- Proszę. - podałam mu go. Jeszcze nie widział tej tapety. Odblokował telefon i lekko się uśmiechnął.
- Geri! Uhuhuhu.. Jak słodko. - zaglądał do telefonu Messi.
- Co słodko? - dziewczyny również zajrzały.
- Ten jaki przytulony. Normalnie jak do pluszaka. - stwierdził Roberto.
- Kolejna zasada. - odparła moja najlepsza przyjaciółka.
- Co? - kompletnie zapomniałam o tym.
- Ty już dobrze wiesz co. - posłała mi szczery uśmiech.
- Daj już spokój. - odparłam z powagą.
- To chodźmy po sok. - pociągnęła mnie w stronę baru. Kylie zmówiła soczek pomarańczowy i po chwili przemiły kelner jej go podał. Wracając do reszty natknęłyśmy się na jakiś chłopaków.
- Hej piękna. - posłał mi szeroki uśmiech jeden z nich. - Jestem Diego. - wyciągnął w moją stronę swoją dłoń.
- Cześć, a ja Antonella. - uścisnęłam jego dłoń.
- Skąd jesteś?
- Barcelona. - lekko się uśmiechnęłam. Był bardzo przystojny. Onieśmielał mnie. - A Ty?
- Valencia. - zaśmiał się. - Sama tutaj jesteś?
- Przyleciałam z przyjaciółmi. - westchnęłam.
- To tak jak ja. - ciągle się do mnie uśmiechał.. To było takie miłe. Opowiedział mi trochę o sobie, potem ja i tak rozmowa się rozwinęła. Wydawał się bardzo miły, spokojny i śmieszny. Od razu mi się spodobał.
- O tutaj jesteś skarbie. - poczułam jak Gerard obejmuje mnie od tyłu. - Miałaś za chwilę wrócić. - dodał całując mój policzek.
- Nie wiedziałem, że masz chłopaka. - zasmucił się.
- Bo.. - nie dane mi było dokończyć, ponieważ Gerard się wtrącił.
- Dziubku pożegnaj się ze swoim kolegą, bo reszta na nas czeka. - nakazał mi.
- To pa, do zobaczenia kiedyś. - przybił mi piątkę.
- pa.. - westchnęłam zrezygnowana. Odwróciłam się do Gerarda i zmroziłam Go wzrokiem.
- No co skarbie? - wzruszył ramionami.
- Jesteś palantem. - burknęłam. - On był taki przystojny. - dodałam jeszcze bardziej zasmucona.
- Nie ma za co. - lekko się uśmiechnął. - Zresztą ja jestem przystojniejszy. - dodał z dumą.
- Ta jasne, Pan Pique zawsze idealny. - fuknęłam zdenerwowana.
- Właśnie tak. - przyciągnął mnie do siebie. To robiło się coraz bardziej dziwne. Nagle nachylił się nade mną i złożył na moich wargach czuły pocałunek. Nie odwzajemniłam go. Gdybym to zrobiła to dałabym mu przewagę.
- Dlaczego Ty to zrobiłeś?! - oburzyłam sie od razu, kiedy się ode mnie oderwał.
- Zabronisz mi? - zapytał.
- Przestań robić ze mnie do cholery wariata! Najpierw mówisz, że nie jesteś odpowiedni dla mnie, żebym sobie odpuściła.. Choć nie wiem o co Ci chodzi, bo mam Cię kompletnie w dupie. Teraz mnie całujesz i odstawiasz taką szopkę. Jesteś nadętym egoistą, który myśli tylko o sobie i nie liczy się ze zdaniem innych. - wygarnęłam mu co myślę. Ten spoważniał i dalej przysłuchiwał się temu co do Niego mówię. - Co? Nikt Ci tego nie powiedział, bo się Ciebie boją? - zakpiłam. - Mną się nie pobawisz, nie jestem jak te inne puste laseczki. Zastanów się nad sobą, bo niektóre zachowania mogą zranić drugiego człowieka. - dodałam i pozostawiłam go samego w ogromnym osłupieniu. Cała reszta popatrzyła na mnie ze zdziwieniem, ale nawet mnie to nie obchodziło. Ruszyłam przed siebie i nogi same zaprowadziły mnie do hotelu. Pojechałam windą na swoje piętro i weszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i samoistnie zaczęły lecieć łzy. Nie kontrolowałam tego. Pierwszy raz od powrotu zdałam sobie sprawę jak bardzo sobie ze wszystkim nie radzę...
***
Czułam, że ktoś mnie dotyka. Od razu otworzyłam moje zapuchnięte od płaczu oczy. To był Gerard. Siedział obok i patrzył się na krajobraz za oknem.
- Zostaw mnie. - syknęłam jakby na prawdę mi coś zrobił.
- Anto.. - zaczął, ale nie dane mu było dokończyć.
- Nie dotykaj mnie nigdy więcej. Najlepiej nie zbliżaj się do mnie. - fuknęłam i wyszłam na balkon. Przesiedziałam tam chyba do wieczora... Chciałam zrobić wszystko byleby tylko nie patrzeć na Pique.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz