"I might never be your knight in shining armour,
I might never be the one you take home to mother,
And I might never be the one who brings you flowers,
But I can be the one, be the one tonight."
I might never be the one you take home to mother,
And I might never be the one who brings you flowers,
But I can be the one, be the one tonight."
♥♥♥
Obudziły mnie promienie słoneczne przedzierające się przez odsłonięte okna. Było mi bardzo wygodnie. Kiedy już się trochę "rozbudziłam" zorientowałam się, że nie śpię na kanapie tylko na łóżku. Zapewne, On spał na tej nieszczęsnej kanapie. To było miłe z Jego strony. Chciałam sprawdzić która godzina i odwróciłam się w stronę stolika nocnego, na którym leżała przepiękna różowa róża i karteczka :
Przepraszam za tamto
okazałem się głupim arogantem
myślącym tylko o sobie.
Wiem, że nie powinienem tego robić.
Wybacz,
Gerard.
Wow, postarał się chłopak. Tego to bym się po nim nie spodziewała. Siedziałam tak na tym łóżku i pięć razy pod rząd przeczytałam tą karteczkę. Nagle do pokoju wszedł ucieszony Gerard. Widać, było, że jest po siłowni. Ma wolne, ale i tak spędza je aktywnie. Jeszcze się nie zdziwię jak jutro pójdą pograć w piłkę. Spojrzałam na Niego i się zaczerwieniłam. Zaczął mnie onieśmielać.
- Bardzo ładna ta róża. Dziękuje i wybaczam. - szeroko się uśmiechnęłam.
- No to się cieszę. O to mi chodziło. - widać, że mu ulżyło. - Idę wziąć prysznic. - powiadomił mnie i zniknął za drzwiami łazienki. Niespodziewanie do pokoju wpadł Roberto. Świeżo wykąpany i dziwnie zadowolony. Widziałam, że coś ukrywał za plecami.
- Ładna róża. - stwierdził. - Od kogo?
- Od Gerarda. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą, a ten już knuł swoje teorie.
- Oooo.. To bardzo miły gest z Jego strony. - posłał mi szczery uśmiech. - Tak w ogóle siostrzyczko moja najpiękniejsza i najwspanialsza, życzę Ci wszystkiego najlepszego, a jak wejdziesz na instagram to proszę nie zabij mnie. - dał mi bukiet ogromnych kwiatów po czym pocałował w policzek i przytulił.
- Dzięki braciszku, ale już się boje. - odparłam przerażona.
- Czego się boisz? - wyszedł z łazienki Gerard.
- Upokorzenia przez pana Roberto, mojego najwspanialszego braciszka. - zaśmiałam się i wstałam z łóżka. Szybko się rozpakowałam i poszłam do łazienki. Wykonałam poranne czynności oraz wzięłam prysznic. Założyłam na siebie szorty i koszulkę.
- Uśmiech proszę! - wrzasnął kiedy wyszłam.
- Jesteś głupi. - skwitowałam.
- Nie tylko Ty mu to mówisz. - stwierdził Pique również robiąc mi zdjęcie.
- Kochanie! - wbiegły do pokoju Rafa, Elena, Anto oraz Raquel. - Wszystkiego najlepszego misiaczku! - wrzasnęły wszystkie razem.
- Dziękuje wam skarbeczki. - przytuliłam każdą po kolei.
- Nelka, 100 lat, 100 lat! - weszła szczęśliwa Kylie przytulając się do mnie. - Dużo zdrowia, szczęścia, super najlepszej przyjaciółki, która składa Ci teraz życzonka, ludzi w których będziesz mieć oparcie, miłości oraz takiego super hiper chłopaka. - powiedziała to patrząc się na Gerarda, a On tylko się uśmiechał. - A no i nie zmieniaj się, bo taką Cię kocham. - mocno mnie przytuliła.
- Jejć. Dziękuje bardzo. Też Cię kocham misiu. - odwzajemniłam jej uścisk.
- No to ja jeszcze Ci chyba w tym gronie życzeń nie złożyłem! - zaśmiał się pan Pique. - Więc życzę Ci więcej Greyów, imprez, wódki, visky, piwa, wina, gry w pokera, jedzenia. Pieniędzy pod dostatkiem, fajnej pracy, żeby na kanapie było Ci wygodnie i w ogóle wszystkiego najlepszego. - śmiał się jak to wszystko mówił. - Skarbie. - dodał z cwaniackim uśmiechem.
- Dzięki Gredziu. - przytuliłam Go. - Dobra ludzie chodźmy coś zjeść, bo głodna jestem. - stwierdziłam.
- Ty głodna? Od kiedy? - zdziwił się Hiszpan.
- Od zawsze. - westchnęłam.
- A to chyba jakaś nowość. - uśmiechnął się obejmując mnie ramieniem. Był jakiś miły dzisiaj. Aż nie mogłam w to uwierzyć. Wraz z Sergim wsiedliśmy do windy i zjechaliśmy na parter, gdzie była restauracja. Usiedliśmy przy dużym stole i przyszedł wujek. Dał mi buziaka w policzek i złożył życzenia. Czekając na jedzenie stwierdziłam, że przejże instagram. Dostałam mnóstwo próśb o obserwowanie. Oczywiście potwierdziłam tylko tym, których dobrze znałam. Weszłam w aktualności i po kolei przeglądałam zdjęcia, które dodali ze mną moi przyjaciele wraz z życzeniami. Polubiłam każde i na końcu były filmiki. Jeden od Kylie z naszymi zdjęciami oraz jej przemówieniem, potem Marcia z moimi zdjęciami z samolotu, Gerarda ze wszystkimi kompromitującymi mnie zdjęciami oczywiście on też na nich był. Dopisał do niego "Happy Birthday, Baby! :D :*" Dalej chce mi zrobić na złość. Z uśmiechem obejrzałam te filmiki i pozostał mi od Sergiego. Moich głupich zdjęć było tam pełno. Skompromitował mnie po całości. Nie wiem skąd On miał tyle tych zdjęć.
- Sergi Idioto Roberto. Za chwilę Cię chyba zatłukę. - oznajmiłam.
- Wybacz, nie mogłem się powstrzymać. - wzruszył ramionami. - Ale zatłucz mnie jutro, bo chcę się jeszcze wybawić przed śmiercią. - dodał. Ten jak coś dowali..
- Niech Ci będzie. - wybuchłam śmiechem i kelnerki przyniosły jedzenie. Na moje życzenie przemiła pani dała mi podwójną porcję naleśników. Ku zdziwieniu Gerarda zjadłam wszystko co miałam na talerzu. - Jejciu jakie pyszne.. - stwierdziłam popijając wszystko wodą.
- Skoro skończyłaś, to chodźmy na siłkę! - zarządziła Kylie i zaciągnęła mnie tam wręcz.
- Ale Ty wiesz, że ja nie będę ćwiczyć. - zaśmiałam się kładąc na materacu.
- Przecież ja też nie. Zgłupiałaś chyba. - położyła się obok mnie.
- To po co mnie tu przyprowadziłaś? - zapytałam z ciekawością.
- Bo mamy tutaj ciszę, spokój, jesteśmy same i można pogadać. - stwierdziła.
- A o czym Ty chcesz tak rozmawiać? - spojrzałam na nią dziwnie.
- Ja wiem, że to nie jest odpowiedni moment, ale możesz mi powiedzieć co jeszcze wydarzyło się tam w Oslo? Przed tym jak Cię zdradził.. - ale wybrała sobie moment.
- Ty to masz wyczucie czasu. - lekko się uśmiechnęłam. - Bił mnie i to nie jednokrotnie. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Dlaczego mi nic nie powiedziałaś? Dlaczego od niego nie odeszłaś? - widać, że się przejęła.
- Nie odzywałyśmy się wtedy, bałam się jak na to zareagujesz.. Chciałam odejść, ale za każdym razem przepraszał.. Obiecywał, że już nie będzie. Ale po tym jak mnie zdradził dopiero zrozumiałam jaka ja byłam głupia. Zrobiłam mu awanturę i na spontanie wyleciałam do Hiszpanii. Pierwsze o czym pomyślałam to Madryt, ale tam nikogo nie znałam poza Cristiano i Sergio. Zresztą głupio by mi było zwalać im się na głowę.. Stwierdziłam, że najlepszym rozwiązaniem będzie moja ukochana Barcelona. Tak bardzo za nią tęskniłam. - wyznałam ze łzami w oczach..
- Gdybym wiedziała jak jest.. Poleciałabym tam do Ciebie mimo wszystko i zabrała z tego bagna.. To, że się wtedy pokłóciłyśmy nie oznaczało, że już się nie przyjaźnimy.. Po tym jak wyleciałaś, siedziałam w pokoju chyba z dwa tygodnie i płakałam.. Przez ten rok chciałam zadzwonić, ale Ty pewnie nie chciałabyś mnie znać. Obie postąpiłyśmy głupio. - przytuliła mnie i też zaczęła płakać.
- Przepraszam.. Obiecuję, że od teraz żaden chłopak nas nie rozdzieli. - postanowiłam.
- Razem na zawsze. - odparła.
- Razem na zawsze. - powtórzyłam po niej i wybuchnęłyśmy płaczem.
- Co wy ryczycie już? - wszedł na siłownie Gerard.
- Oho, Twój Romeo. - wybuchła śmiechem Kylie.
- W Twoich snach. - odgryzłam się Jej.
- A to Antonella Ci nie mówiła? - przysiadł się do nas i dał mi buziaka w głowę.
- O czym? - zdziwiła się i w sumie ja też.
- No jesteśmy parą od wczoraj. - oznajmił dumnie. Co za debil, po co on ją wkręca.
- Ojeej.. Na prawdę? To gratulacje. - zaczęła piszczeć.
- Kylie proszę Cię.. On sobie robi żarty. Gdyby tak było to pierwsza byś wiedziała. - powiadomiłam ją, a Gerard już prawie płakał ze śmiechu.
- Osz Ty chamie. - rzuciła się na Niego i zaczęła łaskotać.
- Jak dzieci, normalnie jak dzieci. - stwierdziłam przyglądając się im.
- Odezwała się najstarsza. - prychnął Pique i zaczął mnie łaskotać wraz z moją przyjaciółką.
- Tutaj jesteście! A ja was szukałem. - wszedł do środka Xavi. - Oho, co to za bitwa?
- Xavi ratuj! - błagałam przez śmiech.
- Przyszedłem tutaj, bo chcę was wyciągnąć na mały spacer na plażę i z powrotem. - oznajmił.
- Idę z Tobą! - oznajmiłam i zrzuciłam ich z siebie.
- No my też przecież idziemy. - stwierdził mój współlokator, po czym wyszliśmy z siłowni i udaliśmy się na spacerek..
***
- Dobra Xavi musimy już wracać! - burknęła Kylie, po około trzech godzinach przechadzania się po plaży.
- A po cholere Ty chcesz teraz wracać? - wybuchł śmiechem Gerard.
- Musimy się pomalować, zrobić włosy, ogarnąć i w ogóle. Ty też byś mógł. - walnęła Go w ramie przyjaciółka.
- No tak, tak.. - kazał popukać się jej w głowę. - Brody aż takiej ogromnej to nie mam. - wytknął jej język.
- Gerardziku kochany i tak wszystkie laski Twoje. - poklepał Go po ramieniu Xavi.
- No patrz,a ja nie. - odparłam z dumą w głosie, kiedy dotarliśmy do hotelu.
- Spokojnie skarbie, porozmawiamy na ten temat innym razem. - stwierdził Pique.
- Oj, ale Ty masz bujną wyobraźnię Gredziu. - wybuchłam śmiechem. Wsiedliśmy do windy i odjechaliśmy na nasze piętro.
- Jezu tutaj jesteście! - wrzasnęła Rafa, kiedy wysiadłyśmy z windy. Wyglądała komicznie, ponieważ w jedej ręce trzymała kosmetyczkę i lokówkę a w drugiej sukienkę. - Dawaj kartę do swojego pokoju i sie szykujemy. - zwróciła się do mnie.
- Chyba do mojego pokoju. - stwierdził Gerard.
- Naszego Gredziu, naszego. - poprawiłam Go.
- Masz. Idę do Xaviego. - podał mi ją i udał się do pokoju swojego przyjaciela. Otworzyłam drzwi i po kolei zaczęły wszystkie wchodzić. Porozkładały się na stoliku i zaczęły wymyślać.
- Nelka malujemy się nawzajem. - oznajmiła moja najlepsza przyjaciółka.
- Okej. Ty pierwsza. - stwierdziłam i usiadłam z nią na podłodze. Zaczęłam od podkładu i po około pół godziny była gotowa. Stwierdziłam, że wezmę jeszcze prysznic zanim będą się nade mną pastwić i po jakiejś godzinie wróciłam, a one były prawie gotowe, tylko nie ubrane.
- Teraz zostałaś nam tylko Ty! - stwierdziła Shak, która wraz z Antonellą, Kylie oraz Rafą stanęły przede mną. - Dziewczyny naszykujcie jej sukienkę i w ogóle. - zarządziła.
- W ogóle to mam takie piękne perfumy.. - rozmarzyła się Anna. - Wypsikam Cię nimi. - oznajmiła.
- Dobrze! - zgodziłam się.
- W takim razie ja robię makijaż, Ty Shaki wraz z Anto włosy, a Rafcia paznokcie. - przydzieliła każdej zadanie.
- Kylie tylko nie przesadź, dobrze? - poprosiłam ją.
- Spokojnie, nie przesadzę obiecuje. - szeroko się uśmiechnęła i zabrała się za swoją pracę.
- Jakie chcesz te paznokcie? - zapytała mnie młoda Brazylijka.
- Zrób jakie chcesz. Ze wszystkiego będę zadowolona. - oznajmiłam.
- Już mam pomysł. - szyderczo się zaśmiała i zaczęła wyciągać lakiery i podłączyła lampę.
- Pokręcę Ci ładnie włosy. - westchnęła z uśmiechem Shakira, która rozczesywała mi właśnie włosy.
- Chryste Panie! Co wy tu narobiłyście? - Pique złapał się za głowę, kiedy wszedł do pokoju.
- Miałeś być u Xaviego. - stwierdziłam fakt.
- Ile będę u Niego siedział. - wybuchł śmiechem. - Biorę szybki prysznic, zabieram ciuchy i idę do Jordiego. Nie wiem skąd, ale ma być zaraz u Niego fryzjer, także odjebiemy się porządnie na Twoje urodzinki. - rozgadał się jak nigdy.
- Oj ten Jordi. - westchnęła głośno Rafa. Ten spojrzał tylko na Nią i lekko się uśmiechnął, po czym zniknął za drzwiami łazienki.
- Włączcie jakąś muzykę, bo drętwo troszki. - nakazałam im i zaczęły puszczać jakieś hity. Dość powolnie im to wszystko schodziło. Gerard zdążył się wykąpać i zabrać swoje rzeczy, a ja nawet oczu nie miałam pomalowanych. Dziewczyny co chwilę się o siebie trącały, bałam się, że wyjdzie z tego jedna wielka katastrofa. Po ponad półtorej godzinie mój makijaż był już w pełni gotowy. Byłam bardzo zadowolona. Kylie jednak umie malować. Shak i Anto również skończyły robić moją fryzurę. Również byłam z Niej zadowolona. W między czasie dziewczyny posprzątały pokój i powynosiły niepotrzebne rzeczy. Były już poubierane tylko Rafa robiła jeszcze poprawki na moich paznokciach. Efekt końcowy był świetny. Jeju jak ja je uwielbiam. Są takie kochane. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Ubrałam się we wcześniej wybraną sukienkę. Przejrzałam się w lustrze i była idealna, a zarazem wygodna. Wyszłam z łazienki i dziewczyny wręcz zaniemówiły.
- Wyglądasz bosko! - krzyknęła ciotka i Raquel w tym samym czasie.
- To dzięki wam. - wyściskałam je wszystkie.
- Załóż jeszcze buciki i będzie idealnie. - Antonella podała mi buty. Włożyłam je tak jak mnie poprosiła i akurat do pokoju wszedł Gerard, Sergi, Neymar oraz Jordi. Gerard wyglądał tak elegancko. Jeszcze nigdy Go takiego nie widziałam..
- Wow. - powiedział kiedy mnie zobaczył.
- Aż tak źle? - blado się uśmiechnęłam.
- Jest idealnie. - wydukał. Czyżbym Go onieśmieliła? To może być bardzo ciekawe.
- Dobra ludzie jedziemy, bo oni już na nas czekają w tym klubie. - stwierdził Jordi. Gerard zamknął drzwi i zjechaliśmy wszyscy windą na dół. Przed wejściem czekały na nas taksówki. Wraz z Pique wsiedliśmy do taksówki z Rafaellą i Jordim. Ja nawet nie wiedziałam gdzie jest ta impreza. Rafaella podała mu adres i odjechaliśmy.
Po około czterdziestu minutach byliśmy już na miejscu. Gerard pomógł mi wysiąść. Stanęłam przed nim i tylko się uśmiechnęłam.
- Chodźmy, bo nas zatłuką. - wybuchła śmiechem Rafcia.
- Gotowa? - zapytał Hiszpan chwytając mnie za rękę.
- W stu procentach. - posłałam mu szczery uśmiech i ruszyliśmy w stronę klubu. Pewnym krokiem weszłam do środka i doznałam szoku. Byli wszyscy z którymi chciałam właśnie spędzić ten dzień. Nawet rodzice, dziadkowie. Chciałam się popłakać ze szczęścia, ale musiałam jakoś wytrzymać, aby nie popsuć ciężko wykonanego makijażu przez moją przyjaciółkę. Nad nimi wisiał świecący napis "Happy Birthday Anto! We love you!".
- To był mój pomysł. - odparł dumnie Gerard, który obejmował mnie ramieniem. - Ale jeszcze jedna niespodzianka. Od Twojego wujka. - lekko się uśmiechnął.
- Słyszałem, że ktoś ma tutaj dzisiaj urodziny! - usłyszałam znajomy głos. Odwróciłam się w stronę sceny i kompletnie zaniemówiłam. Stał na niej Niall Horan. Zszedł ze sceny i do mnie podszedł. Myślałam, że na prawdę się za chwilę popłaczę. - Wszystkiego najlepszego Antonella. - szeroko się uśmiechnął i zaprowadził na scenę. Wyszli wszyscy chłopcy i zaczęli śpiewać mi piosenkę "Perfect". Rozpoczęło się wspaniale. Nigdy bym się nie spodziewała, że tak spędzę swoje urodziny. Niall śpiewał i jednocześnie tańczył ze mną. Było świetnie. Zaśpiewali dla mnie jeszcze kilka piosenek i kelnerki przywiozły ogromny tort.
- Gdyby nie to, że Kylie się tak napracowała to już dawno bym się poryczała. - stwierdziłam i obok mnie pojawił się Gerard.
- Wszystkiego co najlepsze kochana! - powiedzieli wszyscy jednym głosem. Wznieśliśmy toast i pokroiłam tort. Impreza powoli się zaczęła rozkręcać. Porozmawiałam z rodzicami, z którymi widuje się bardzo rzadko. Zastanawiali się dlaczego nie ma tu Josha. Poinformowałam ich, że nie jesteśmy razem. Tata oburzył się, bo jego interes nie wyjdzie. Mama natomiast nawet się ucieszyła. Każdy porywał mnie do tańca.
Usiadłam do stolika przy którym siedział Gerard, Sergi, Rafcia z Jordim oraz Kylie z Marciem.
- I jak Ci się podoba impreza? - zapytała moja przyjaciółka.
- Jest wspaniale. Najlepsze urodziny na świecie. - odpowiedziałam jej zgodnie z prawdą.
- To jak zabijasz mnie jutro czy nie? - zaśmiał się Sergi.
- Zmieniłam zdanie Braciszku. Oszczędzę Cię jeszcze. Porobię Ci trochę zdjęć. Będziemy kwita. - poklepałam Go po ramieniu.
- Zemsta Antonelli.. - szyderczo zaśmiała się Kylie. - Ja bym wolała już zginąć. - stwierdziła.
- Zabij mnie ktoś proszę.. - zaczął błagać.
- Nie ma tak dobrze Zgredku. - wybuchł śmiechem Gerard.
- Oj Gredziu, Gredziu. - też zaczął się śmiać. Wypiliśmy przy okazji po kieliszku.
- Zatańczymy? - zaproponował mi Pique.
- Oczywiście. - posłałam mu szczery uśmiech i poszliśmy na parkiet, a za nami reszta. Gerard wywijał jak szalony. Przetańczyliśmy ze sobą z kilka piosenek, aż DJ puścił piosenkę Jesie Ware - Say you love me . Hiszpan przyciągnął do siebie i lekko uśmiechnął. Odwzajemniłam ten uścisk. Położył swoje dłonie na moich biodrach i zaczął powoli nami kołysać. Przez całą piosenkę szczerzył się do mnie jak głupi, przy okazji patrząc mi w oczy. Wyczytałam z jego oczu zadowolenie, ale jednocześnie jakąś niepewność. Kiedy piosenka się skończyła zeszliśmy z parkietu i po kolei znowu tańczyłam z każdym.. Bawiłam się na prawdę świetnie.
***
- Chyba koniec imprezy. - stwierdził wujek. Było już koło godziny trzeciej, może czwartej..
- Szkoda. - westchnął Andres wraz z Leo.
- Niestety. - odparłam i powoli opuszczaliśmy klub. Połowa nawet nie kontaktowała. Tak się spili, że aż wstyd. Do hotelu wróciliśmy w tym samym gronie, jak w poprzednią stronę. Jordi był tak schlany, że Gerard prowadził Go do windy. Rafa też nie była lepsza. Zaprowadziliśmy ich do pokoju i weszliśmy do swojego.
- Kto idzie pierwszy do łazienki? - zapytał siadając na łóżku.
- Ja mogę pójść raz dwa. - odparłam wyciągając z szafy piżamę oraz bieliznę. - A Ty mi pościel sofę.
- Nic Ci nie będę ścielił. - prychnął. - Śpisz na łóżku. - odparł stanowczo. Uśmiechnęłam się pod nosem i weszłam do łazienki. Płynem micelarnym zmyłam mój makijaż. Moje długie włosy upięłam w wysokiego koka i szybko się wykąpałam. Posprzątałam po sobie i wyszłam z pomieszczenia.
- Możesz już iść. - oznajmiłam i wrzuciłam brudne rzeczy do walizki. Usiadłam na krawędzi łóżka i patrzyłam się na pięknie oświetlone widoki. Było tutaj przepięknie.
- Wróciłem. - usłyszałam zza siebie głos Hiszpana. - Kładziesz się czy będziesz tak siedzieć? - zapytał.
- Kładę, kładę. - westchnęłam i położyłam się obok. - Gerard? - zaczęłam.
- Tak? - spytał.
- Śpisz? - nie wiem dlaczego, ale wyszeptałam.
- Nie, nie śpię. - zaczął się śmiać.
- Zobacz jakie piękne widoki. - stwierdziłam i patrzyłam się przez to okno.
- No faktycznie. Pięknie tutaj. - odparł i położył swoją dłoń na mojej, a drugim łokciem oparty był o materac.
- I to jak pięknie.. - westchnęłam i leżeliśmy tak razem patrząc się na morze i pięknie oświetlone budynki. Fajne uczucie, jak się tak do mnie przytulił.. Takie ciepło na sercu. Zrobił to pierwszy raz odkąd się znamy. Powoli robi chłopak postępy. Dzięki mnie będzie umiał wyrażać swoje uczucia. Znajdzie fajną dziewczynę, będzie mieć dzieciaki i wspaniały dom. Zadbam już o to..
- A to chyba jakaś nowość. - uśmiechnął się obejmując mnie ramieniem. Był jakiś miły dzisiaj. Aż nie mogłam w to uwierzyć. Wraz z Sergim wsiedliśmy do windy i zjechaliśmy na parter, gdzie była restauracja. Usiedliśmy przy dużym stole i przyszedł wujek. Dał mi buziaka w policzek i złożył życzenia. Czekając na jedzenie stwierdziłam, że przejże instagram. Dostałam mnóstwo próśb o obserwowanie. Oczywiście potwierdziłam tylko tym, których dobrze znałam. Weszłam w aktualności i po kolei przeglądałam zdjęcia, które dodali ze mną moi przyjaciele wraz z życzeniami. Polubiłam każde i na końcu były filmiki. Jeden od Kylie z naszymi zdjęciami oraz jej przemówieniem, potem Marcia z moimi zdjęciami z samolotu, Gerarda ze wszystkimi kompromitującymi mnie zdjęciami oczywiście on też na nich był. Dopisał do niego "Happy Birthday, Baby! :D :*" Dalej chce mi zrobić na złość. Z uśmiechem obejrzałam te filmiki i pozostał mi od Sergiego. Moich głupich zdjęć było tam pełno. Skompromitował mnie po całości. Nie wiem skąd On miał tyle tych zdjęć.
- Sergi Idioto Roberto. Za chwilę Cię chyba zatłukę. - oznajmiłam.
- Wybacz, nie mogłem się powstrzymać. - wzruszył ramionami. - Ale zatłucz mnie jutro, bo chcę się jeszcze wybawić przed śmiercią. - dodał. Ten jak coś dowali..
- Niech Ci będzie. - wybuchłam śmiechem i kelnerki przyniosły jedzenie. Na moje życzenie przemiła pani dała mi podwójną porcję naleśników. Ku zdziwieniu Gerarda zjadłam wszystko co miałam na talerzu. - Jejciu jakie pyszne.. - stwierdziłam popijając wszystko wodą.
- Skoro skończyłaś, to chodźmy na siłkę! - zarządziła Kylie i zaciągnęła mnie tam wręcz.
- Ale Ty wiesz, że ja nie będę ćwiczyć. - zaśmiałam się kładąc na materacu.
- Przecież ja też nie. Zgłupiałaś chyba. - położyła się obok mnie.
- To po co mnie tu przyprowadziłaś? - zapytałam z ciekawością.
- Bo mamy tutaj ciszę, spokój, jesteśmy same i można pogadać. - stwierdziła.
- A o czym Ty chcesz tak rozmawiać? - spojrzałam na nią dziwnie.
- Ja wiem, że to nie jest odpowiedni moment, ale możesz mi powiedzieć co jeszcze wydarzyło się tam w Oslo? Przed tym jak Cię zdradził.. - ale wybrała sobie moment.
- Ty to masz wyczucie czasu. - lekko się uśmiechnęłam. - Bił mnie i to nie jednokrotnie. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Dlaczego mi nic nie powiedziałaś? Dlaczego od niego nie odeszłaś? - widać, że się przejęła.
- Nie odzywałyśmy się wtedy, bałam się jak na to zareagujesz.. Chciałam odejść, ale za każdym razem przepraszał.. Obiecywał, że już nie będzie. Ale po tym jak mnie zdradził dopiero zrozumiałam jaka ja byłam głupia. Zrobiłam mu awanturę i na spontanie wyleciałam do Hiszpanii. Pierwsze o czym pomyślałam to Madryt, ale tam nikogo nie znałam poza Cristiano i Sergio. Zresztą głupio by mi było zwalać im się na głowę.. Stwierdziłam, że najlepszym rozwiązaniem będzie moja ukochana Barcelona. Tak bardzo za nią tęskniłam. - wyznałam ze łzami w oczach..
- Gdybym wiedziała jak jest.. Poleciałabym tam do Ciebie mimo wszystko i zabrała z tego bagna.. To, że się wtedy pokłóciłyśmy nie oznaczało, że już się nie przyjaźnimy.. Po tym jak wyleciałaś, siedziałam w pokoju chyba z dwa tygodnie i płakałam.. Przez ten rok chciałam zadzwonić, ale Ty pewnie nie chciałabyś mnie znać. Obie postąpiłyśmy głupio. - przytuliła mnie i też zaczęła płakać.
- Przepraszam.. Obiecuję, że od teraz żaden chłopak nas nie rozdzieli. - postanowiłam.
- Razem na zawsze. - odparła.
- Razem na zawsze. - powtórzyłam po niej i wybuchnęłyśmy płaczem.
- Co wy ryczycie już? - wszedł na siłownie Gerard.
- Oho, Twój Romeo. - wybuchła śmiechem Kylie.
- W Twoich snach. - odgryzłam się Jej.
- A to Antonella Ci nie mówiła? - przysiadł się do nas i dał mi buziaka w głowę.
- O czym? - zdziwiła się i w sumie ja też.
- No jesteśmy parą od wczoraj. - oznajmił dumnie. Co za debil, po co on ją wkręca.
- Ojeej.. Na prawdę? To gratulacje. - zaczęła piszczeć.
- Kylie proszę Cię.. On sobie robi żarty. Gdyby tak było to pierwsza byś wiedziała. - powiadomiłam ją, a Gerard już prawie płakał ze śmiechu.
- Osz Ty chamie. - rzuciła się na Niego i zaczęła łaskotać.
- Jak dzieci, normalnie jak dzieci. - stwierdziłam przyglądając się im.
- Odezwała się najstarsza. - prychnął Pique i zaczął mnie łaskotać wraz z moją przyjaciółką.
- Tutaj jesteście! A ja was szukałem. - wszedł do środka Xavi. - Oho, co to za bitwa?
- Xavi ratuj! - błagałam przez śmiech.
- Przyszedłem tutaj, bo chcę was wyciągnąć na mały spacer na plażę i z powrotem. - oznajmił.
- Idę z Tobą! - oznajmiłam i zrzuciłam ich z siebie.
- No my też przecież idziemy. - stwierdził mój współlokator, po czym wyszliśmy z siłowni i udaliśmy się na spacerek..
***
- Dobra Xavi musimy już wracać! - burknęła Kylie, po około trzech godzinach przechadzania się po plaży.
- A po cholere Ty chcesz teraz wracać? - wybuchł śmiechem Gerard.
- Musimy się pomalować, zrobić włosy, ogarnąć i w ogóle. Ty też byś mógł. - walnęła Go w ramie przyjaciółka.
- No tak, tak.. - kazał popukać się jej w głowę. - Brody aż takiej ogromnej to nie mam. - wytknął jej język.
- Gerardziku kochany i tak wszystkie laski Twoje. - poklepał Go po ramieniu Xavi.
- No patrz,a ja nie. - odparłam z dumą w głosie, kiedy dotarliśmy do hotelu.
- Spokojnie skarbie, porozmawiamy na ten temat innym razem. - stwierdził Pique.
- Oj, ale Ty masz bujną wyobraźnię Gredziu. - wybuchłam śmiechem. Wsiedliśmy do windy i odjechaliśmy na nasze piętro.
- Jezu tutaj jesteście! - wrzasnęła Rafa, kiedy wysiadłyśmy z windy. Wyglądała komicznie, ponieważ w jedej ręce trzymała kosmetyczkę i lokówkę a w drugiej sukienkę. - Dawaj kartę do swojego pokoju i sie szykujemy. - zwróciła się do mnie.
- Chyba do mojego pokoju. - stwierdził Gerard.
- Naszego Gredziu, naszego. - poprawiłam Go.
- Masz. Idę do Xaviego. - podał mi ją i udał się do pokoju swojego przyjaciela. Otworzyłam drzwi i po kolei zaczęły wszystkie wchodzić. Porozkładały się na stoliku i zaczęły wymyślać.
- Nelka malujemy się nawzajem. - oznajmiła moja najlepsza przyjaciółka.
- Okej. Ty pierwsza. - stwierdziłam i usiadłam z nią na podłodze. Zaczęłam od podkładu i po około pół godziny była gotowa. Stwierdziłam, że wezmę jeszcze prysznic zanim będą się nade mną pastwić i po jakiejś godzinie wróciłam, a one były prawie gotowe, tylko nie ubrane.
- Teraz zostałaś nam tylko Ty! - stwierdziła Shak, która wraz z Antonellą, Kylie oraz Rafą stanęły przede mną. - Dziewczyny naszykujcie jej sukienkę i w ogóle. - zarządziła.
- W ogóle to mam takie piękne perfumy.. - rozmarzyła się Anna. - Wypsikam Cię nimi. - oznajmiła.
- Dobrze! - zgodziłam się.
- W takim razie ja robię makijaż, Ty Shaki wraz z Anto włosy, a Rafcia paznokcie. - przydzieliła każdej zadanie.
- Kylie tylko nie przesadź, dobrze? - poprosiłam ją.
- Spokojnie, nie przesadzę obiecuje. - szeroko się uśmiechnęła i zabrała się za swoją pracę.
- Jakie chcesz te paznokcie? - zapytała mnie młoda Brazylijka.
- Zrób jakie chcesz. Ze wszystkiego będę zadowolona. - oznajmiłam.
- Już mam pomysł. - szyderczo się zaśmiała i zaczęła wyciągać lakiery i podłączyła lampę.
- Pokręcę Ci ładnie włosy. - westchnęła z uśmiechem Shakira, która rozczesywała mi właśnie włosy.
- Chryste Panie! Co wy tu narobiłyście? - Pique złapał się za głowę, kiedy wszedł do pokoju.
- Miałeś być u Xaviego. - stwierdziłam fakt.
- Ile będę u Niego siedział. - wybuchł śmiechem. - Biorę szybki prysznic, zabieram ciuchy i idę do Jordiego. Nie wiem skąd, ale ma być zaraz u Niego fryzjer, także odjebiemy się porządnie na Twoje urodzinki. - rozgadał się jak nigdy.
- Oj ten Jordi. - westchnęła głośno Rafa. Ten spojrzał tylko na Nią i lekko się uśmiechnął, po czym zniknął za drzwiami łazienki.
- Włączcie jakąś muzykę, bo drętwo troszki. - nakazałam im i zaczęły puszczać jakieś hity. Dość powolnie im to wszystko schodziło. Gerard zdążył się wykąpać i zabrać swoje rzeczy, a ja nawet oczu nie miałam pomalowanych. Dziewczyny co chwilę się o siebie trącały, bałam się, że wyjdzie z tego jedna wielka katastrofa. Po ponad półtorej godzinie mój makijaż był już w pełni gotowy. Byłam bardzo zadowolona. Kylie jednak umie malować. Shak i Anto również skończyły robić moją fryzurę. Również byłam z Niej zadowolona. W między czasie dziewczyny posprzątały pokój i powynosiły niepotrzebne rzeczy. Były już poubierane tylko Rafa robiła jeszcze poprawki na moich paznokciach. Efekt końcowy był świetny. Jeju jak ja je uwielbiam. Są takie kochane. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Ubrałam się we wcześniej wybraną sukienkę. Przejrzałam się w lustrze i była idealna, a zarazem wygodna. Wyszłam z łazienki i dziewczyny wręcz zaniemówiły.
- Wyglądasz bosko! - krzyknęła ciotka i Raquel w tym samym czasie.
- To dzięki wam. - wyściskałam je wszystkie.
- Załóż jeszcze buciki i będzie idealnie. - Antonella podała mi buty. Włożyłam je tak jak mnie poprosiła i akurat do pokoju wszedł Gerard, Sergi, Neymar oraz Jordi. Gerard wyglądał tak elegancko. Jeszcze nigdy Go takiego nie widziałam..
- Wow. - powiedział kiedy mnie zobaczył.
- Aż tak źle? - blado się uśmiechnęłam.
- Jest idealnie. - wydukał. Czyżbym Go onieśmieliła? To może być bardzo ciekawe.
- Dobra ludzie jedziemy, bo oni już na nas czekają w tym klubie. - stwierdził Jordi. Gerard zamknął drzwi i zjechaliśmy wszyscy windą na dół. Przed wejściem czekały na nas taksówki. Wraz z Pique wsiedliśmy do taksówki z Rafaellą i Jordim. Ja nawet nie wiedziałam gdzie jest ta impreza. Rafaella podała mu adres i odjechaliśmy.
Po około czterdziestu minutach byliśmy już na miejscu. Gerard pomógł mi wysiąść. Stanęłam przed nim i tylko się uśmiechnęłam.
- Chodźmy, bo nas zatłuką. - wybuchła śmiechem Rafcia.
- Gotowa? - zapytał Hiszpan chwytając mnie za rękę.
- W stu procentach. - posłałam mu szczery uśmiech i ruszyliśmy w stronę klubu. Pewnym krokiem weszłam do środka i doznałam szoku. Byli wszyscy z którymi chciałam właśnie spędzić ten dzień. Nawet rodzice, dziadkowie. Chciałam się popłakać ze szczęścia, ale musiałam jakoś wytrzymać, aby nie popsuć ciężko wykonanego makijażu przez moją przyjaciółkę. Nad nimi wisiał świecący napis "Happy Birthday Anto! We love you!".
- To był mój pomysł. - odparł dumnie Gerard, który obejmował mnie ramieniem. - Ale jeszcze jedna niespodzianka. Od Twojego wujka. - lekko się uśmiechnął.
- Słyszałem, że ktoś ma tutaj dzisiaj urodziny! - usłyszałam znajomy głos. Odwróciłam się w stronę sceny i kompletnie zaniemówiłam. Stał na niej Niall Horan. Zszedł ze sceny i do mnie podszedł. Myślałam, że na prawdę się za chwilę popłaczę. - Wszystkiego najlepszego Antonella. - szeroko się uśmiechnął i zaprowadził na scenę. Wyszli wszyscy chłopcy i zaczęli śpiewać mi piosenkę "Perfect". Rozpoczęło się wspaniale. Nigdy bym się nie spodziewała, że tak spędzę swoje urodziny. Niall śpiewał i jednocześnie tańczył ze mną. Było świetnie. Zaśpiewali dla mnie jeszcze kilka piosenek i kelnerki przywiozły ogromny tort.
- Gdyby nie to, że Kylie się tak napracowała to już dawno bym się poryczała. - stwierdziłam i obok mnie pojawił się Gerard.
- Wszystkiego co najlepsze kochana! - powiedzieli wszyscy jednym głosem. Wznieśliśmy toast i pokroiłam tort. Impreza powoli się zaczęła rozkręcać. Porozmawiałam z rodzicami, z którymi widuje się bardzo rzadko. Zastanawiali się dlaczego nie ma tu Josha. Poinformowałam ich, że nie jesteśmy razem. Tata oburzył się, bo jego interes nie wyjdzie. Mama natomiast nawet się ucieszyła. Każdy porywał mnie do tańca.
Usiadłam do stolika przy którym siedział Gerard, Sergi, Rafcia z Jordim oraz Kylie z Marciem.
- I jak Ci się podoba impreza? - zapytała moja przyjaciółka.
- Jest wspaniale. Najlepsze urodziny na świecie. - odpowiedziałam jej zgodnie z prawdą.
- To jak zabijasz mnie jutro czy nie? - zaśmiał się Sergi.
- Zmieniłam zdanie Braciszku. Oszczędzę Cię jeszcze. Porobię Ci trochę zdjęć. Będziemy kwita. - poklepałam Go po ramieniu.
- Zemsta Antonelli.. - szyderczo zaśmiała się Kylie. - Ja bym wolała już zginąć. - stwierdziła.
- Zabij mnie ktoś proszę.. - zaczął błagać.
- Nie ma tak dobrze Zgredku. - wybuchł śmiechem Gerard.
- Oj Gredziu, Gredziu. - też zaczął się śmiać. Wypiliśmy przy okazji po kieliszku.
- Zatańczymy? - zaproponował mi Pique.
- Oczywiście. - posłałam mu szczery uśmiech i poszliśmy na parkiet, a za nami reszta. Gerard wywijał jak szalony. Przetańczyliśmy ze sobą z kilka piosenek, aż DJ puścił piosenkę Jesie Ware - Say you love me . Hiszpan przyciągnął do siebie i lekko uśmiechnął. Odwzajemniłam ten uścisk. Położył swoje dłonie na moich biodrach i zaczął powoli nami kołysać. Przez całą piosenkę szczerzył się do mnie jak głupi, przy okazji patrząc mi w oczy. Wyczytałam z jego oczu zadowolenie, ale jednocześnie jakąś niepewność. Kiedy piosenka się skończyła zeszliśmy z parkietu i po kolei znowu tańczyłam z każdym.. Bawiłam się na prawdę świetnie.
***
- Chyba koniec imprezy. - stwierdził wujek. Było już koło godziny trzeciej, może czwartej..
- Szkoda. - westchnął Andres wraz z Leo.
- Niestety. - odparłam i powoli opuszczaliśmy klub. Połowa nawet nie kontaktowała. Tak się spili, że aż wstyd. Do hotelu wróciliśmy w tym samym gronie, jak w poprzednią stronę. Jordi był tak schlany, że Gerard prowadził Go do windy. Rafa też nie była lepsza. Zaprowadziliśmy ich do pokoju i weszliśmy do swojego.
- Kto idzie pierwszy do łazienki? - zapytał siadając na łóżku.
- Ja mogę pójść raz dwa. - odparłam wyciągając z szafy piżamę oraz bieliznę. - A Ty mi pościel sofę.
- Nic Ci nie będę ścielił. - prychnął. - Śpisz na łóżku. - odparł stanowczo. Uśmiechnęłam się pod nosem i weszłam do łazienki. Płynem micelarnym zmyłam mój makijaż. Moje długie włosy upięłam w wysokiego koka i szybko się wykąpałam. Posprzątałam po sobie i wyszłam z pomieszczenia.
- Możesz już iść. - oznajmiłam i wrzuciłam brudne rzeczy do walizki. Usiadłam na krawędzi łóżka i patrzyłam się na pięknie oświetlone widoki. Było tutaj przepięknie.
- Wróciłem. - usłyszałam zza siebie głos Hiszpana. - Kładziesz się czy będziesz tak siedzieć? - zapytał.
- Kładę, kładę. - westchnęłam i położyłam się obok. - Gerard? - zaczęłam.
- Tak? - spytał.
- Śpisz? - nie wiem dlaczego, ale wyszeptałam.
- Nie, nie śpię. - zaczął się śmiać.
- Zobacz jakie piękne widoki. - stwierdziłam i patrzyłam się przez to okno.
- No faktycznie. Pięknie tutaj. - odparł i położył swoją dłoń na mojej, a drugim łokciem oparty był o materac.
- I to jak pięknie.. - westchnęłam i leżeliśmy tak razem patrząc się na morze i pięknie oświetlone budynki. Fajne uczucie, jak się tak do mnie przytulił.. Takie ciepło na sercu. Zrobił to pierwszy raz odkąd się znamy. Powoli robi chłopak postępy. Dzięki mnie będzie umiał wyrażać swoje uczucia. Znajdzie fajną dziewczynę, będzie mieć dzieciaki i wspaniały dom. Zadbam już o to..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz