"These wounds won't seem to heal,
This pain is just too real,
There's just too much that time cannot erase..."
This pain is just too real,
There's just too much that time cannot erase..."
♥♥♥
DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ..
Minęły dwa cholerne tygodnie.. Kilka dni po mojej "kłótni" z Gerardem wróciliśmy do Barcelony. Ale od tygodnia leże w łóżku i nie wychodzę kompletnie z domu. Ciocia przynosi mi jedzenie, którego i tak nie jem. Kylie często przychodziła, ale za każdym razem ją wypraszałam. Codziennie dostawałam bukiety róż z przeprosinami od Pique. Im bardziej nie chciałam z Nim rozmawiać tym bardziej stawał się nachalny. Miałam wszystkiego serdecznie dość. Nie wiem dlaczego, ale to jego zachowanie wobec mnie strasznie mnie przybiło. Nie rozumiem tego i chyba nigdy nie zrozumiem. Dzisiaj muszę wyjść z mojego kochanego łóżka, ponieważ o 16;00 jest mecz. Obiecałam Sergiemu oraz wujkowi, że się tam pojawię. W sumie obiecałam im, bo mnie do tego zmusili. Niechętnie podniosłam się z łóżka oczywiście z nienawiścią do otaczającego mnie świata. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jaki mam tutaj bałagan. Strasznie się zaniedbałam, schudłam i wyglądam jak trup. Pozbierałam wszystkie śmieci, jakieś talerze i wyniosłam wszystko na dół. Odkurzyłam pokój, pościerałam kurze oraz zmieniłam pościel. Z szafy zabrałam jakiś dres i koszulkę z Barcy, którą zabrałam kiedyś Gerardowi. Wzięłam ją całkiem przypadkiem. Poszłam do łazienki, w której wzięłam długą i odprężającą kąpiel.. Chyba tego mi było najbardziej potrzeba. Po jakiś dwóch godzinach wyszłam z wanny i wytarłam się ręcznikiem. Ubrałam się we wcześniej wybrane ubrania i stanęłam przed lustrem. Rozczesałam moje długie włosy i zrobiłam sobie dwa dobierańce. Przemyłam twarz oraz umyłam zęby. Spojrzałam na telefon leżący na szafce. Była godzina 14;00. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół. Tylko stanęłam w przedpokoju i zaczął dzwonić dzwonek. Otworzyłam drzwi i przede mną stał posłaniec z jeszcze większym bukietem kwiatów niż wczoraj.
- Czy pani nazywa się Antonella Martinez? - zapytał uśmiechając się szeroko.
- Tak to ja. - westchnęłam.
- Oto kwiaty dla pani i jeszcze proszę tutaj podpisać. - podał mi ogromny bukiet i wskazał miejsce podpisu. - Dziękuje, miłego dnia. - dodał.
- I wzajemnie. - pożyczyłam mu i zamknęłam drzwi. Zaniosłam ten bukiet kwiatów do swojego pokoju w którym ledwo co się mieściły. Większość stała na komodzie oraz na podłodze. Były piękne, ale powoli mnie to denerwowało. Usłyszałam powiadomienie z jakiejś aplikacji.
Kylie Rodriguez utworzył(a) konwersacje.
Kylie Rodriguez dodał(a) użytkowników Antonella Martinez, Antonella Roccuzzo oraz Rafaella Beckran.
Rafaella Beckran nadał(a) nazwę konwersacji Myszki <3
Antonella Roccuzzo : Anto żyjesz tam? Dlaczego się nie odzywasz?? :(
Rafaella Beckran : Martwimy się o Ciebie..
Antonella Martinez : nie ma o kogo.. :) zresztą jest okej. Byłam chora i dlatego się nie odzywałam. Nie miałam kompletnie sił na to wszystko. Wybaczcie.
Kylie Rodriguez : Tak, jasne. Chora.. Gdybyś była chora, to wpuściłabyś mnie do siebie chociażby na chwilę. Natomiast Ty leżałaś sama w swoim pokoju do nikogo się nie odzywając tylko ryczałaś. Dobrze wiem, że to ma jakiś związek z Gerardem. Nie mylę się prawda?
Antonella Martinez : To tak ogólnie, ale On również się do tego przyczynił. Zresztą już nie ważne. Mam wszystko w dupie. Niech sobie robi co chce. :') W ogóle to wysyła mi ciągle jakieś kwiaty. Chyba w końcu kwiaciarnie tutaj otworzę.
Rafaella Beckran : Zależy mu to kwiaty wysyła! :*
Antonella Roccuzzo : Pochwal się nam! :D
Antonella Martinez wysłała(a) zdjęcie.
Kylie Jenner : Żeby mój Marciuś przynosił mi takie kwiaty :(
Antonella Martinez : Ty lepiej doceń jego obecność kochana.. Zresztą Rafa, tak jasne, zależy.. najpierw mi mówi, żebym dała sobie spokój. (oczywiście ja nie wiem o co chodzi, bo jego osoba kompletnie mnie nie obchodzi i wydaje mi się, że Rodriguez coś mu nagadała ;p) A potem mnie całuje. No kurde niech on się zastanowi nad tym co odstawia. -.-'
Kylie Rodriguez : Ja mu tylko powiedziałam, że do siebie pasujecie i razem ładnie wyglądacie.. Nic więcej. Może coś Sergi jak zwykle wymyślił.. Ale skończmy ten temat bo to nie ma sensu..
Kylie Rodriguez : Ja mu tylko powiedziałam, że do siebie pasujecie i razem ładnie wyglądacie.. Nic więcej. Może coś Sergi jak zwykle wymyślił.. Ale skończmy ten temat bo to nie ma sensu..
Rafaella Beckran : Będziesz na meczu, prawda?
Antonella Martinez : Muszę. Obiecałam wujkowi i Sergiemu -.- Z chęcią zostałabym w domu.
Kylie Rodriguez : Z nami nie chcesz się zobaczyć?? :'(
Antonella Martinez : Chcę, chcę.. Dobra lecę się szykować. Kylie wpadaj to moja ciotka nas podwiezie, bo też ma zamiar się tam zjawić.
Kylie Rodriguez : Okej. Będę za pół godziny.
Odczytane przez użytkowników Antonella Roccuzzo i Rafaella Beckran.
Wyszłam z tej aplikacji jednocześnie wyłączając internet. Usiadłam przy toaletce i wykonałam delikatny makijaż. Popsikałam sie perfumami i stanęłam przed szafą. Wyciągnęłam z niej bluzkę z rękawem 3/4 i jasne długie ogrodniczki z dziurami. Ubrałam się w nie szybko i zeszłam na dół.
- O proszę, kto tutaj wstał. - szeroko uśmiechnęła się Elena podając mi obiad.
- W końcu musiał nadejść ten dzień. - westchnęłam zajadając się daniem.
- Jestem! - wrzasnęła Kylie wchodząc sobie do domu.
- Cześć. - przywitała się z Nią ciotka. Zjadłam szybko i wyszłyśmy do samochodu, po czym odjechaliśmy w stronę Camp Nou. Tradycyjnie przed stadionem było mnóstwo ludzi z całego świata. Być może powodem tego było to iż grają pierwszy mecz w tym sezonie z Valencią. Weszłyśmy na stadion i zajęłyśmy swoje miejsce. Oczywiście siedziałyśmy centralnie za ławką rezerwowych. Nie widziałam nawet składów, bo nie dość, że byłyśmy dziesięć minut przed rozpoczęciem spotkania, to internet mi się skończył, a wi-fi nie było. Dużym zaskoczeniem było dla mnie to, że Gerard siedzi na ławce. No ale co mnie to interesuje.. To decyzja Luisa..
- Nie mam siły. - stwierdziłam opierając głowę o ramię mojej przyjaciółki.
- A to dlaczego? Po tygodniu leżenia i nic nierobienia Ty nie masz siły? - zdziwiła się.
- Bywa. - fuknęłam.
- Ach tak zapomniałam, że nic nie jadłaś.. Znając Ciebie to bardzo prawdopodobne. W ogóle chyba schudłaś. - stwierdziła przypatrując mi się.
- Wydaje Ci sie po prostu. - westchnęłam i skupiłyśmy się na oglądaniu meczu...
***
Mecz zakończył się remisem 0;0. Był tak nudny, że nawet nie chciało mi się go oglądać. Wyszłyśmy z ciotką ze stadionu i odjechałyśmy do domu. Otworzyłam drzwi i poszłam na górę. Przebrałam się w spodenki i croptop. Włączyłam muzykę i sobie słuchałam. Nagle usłyszałam, że ktoś dzwoni do drzwi. Elena pewnie otworzy.
- Kochanie masz gościa. - odparła ciocia wchodząc do pokoju. W drzwiach stał Pique w ogromnym miśkiem w jednej ręce i wielkim bukietem kwiatów w drugiej.
- Kochanie masz gościa. - odparła ciocia wchodząc do pokoju. W drzwiach stał Pique w ogromnym miśkiem w jednej ręce i wielkim bukietem kwiatów w drugiej.
- Wpuścisz mnie? - zapytał.
- Wchodź. - pokazałam gestem ręki, aby wszedł. - Czego chcesz?
- O kurde chyba trochę przesadziłem. - stwierdził patrząc na mój pokój obładowany różami.
- Dobra, nieważne. Przejdźmy do konkretów. Mów co chcesz. - fuknęłam podenerwowana.
- O kurde chyba trochę przesadziłem. - stwierdził patrząc na mój pokój obładowany różami.
- Dobra, nieważne. Przejdźmy do konkretów. Mów co chcesz. - fuknęłam podenerwowana.
- Chcę Cię przeprosić. Nie wiem dlaczego tak postąpiłem. To jest dla mnie nowa sytuacja.. Zrozum mnie.. Od bardzo dawna nie umawiałem się z dziewczyną tak na serio. Zawsze były na jedną noc. Ale w Tobie jest coś takiego, co nie pozwala mi z Ciebie zrezygnować, zranić.. Skoro trochę mnie już poznałaś to dobrze wiesz, że nie łatwo jest mi przyznać się do błędu, a co dopiero przeprosić. Robie to ponieważ mi zależy. Wiem, że zachowałem się szczeniacko. Przepraszam jeszcze raz.. -wygłosił swoje "przemówienie".
- Już mnie zraniłeś.- burknęłam odwracając się w stronę drzwi balkonowych.
- Wiem i za to na prawdę przepraszam. - wyszedł za mną na balkon i oparł się o barierkę.
- I czego Ty teraz ode mnie oczekujesz? - zapytałam obojętnie.
- Żebyś mi wybaczyła i żebyśmy zaczęli wszystko od nowa. - oznajmił.
- I Ty tego chcesz czy zrobiło Ci się mnie szkoda? - patrzyłam się na piękne widoki Barcelony.
- Chcę tego. - objął mnie od tyłu. - W stu procentach. - dodał.
- Daję Ci ostatnią szansę. - westchnęłam i odwróciłam się także staliśmy twarzą w twarz.
- Postaram się jej nie zepsuć. - posłał mi szereg swoich śnieżnobiałych zębów. - Skarbie. - dodał. Chyba chciał się ze mną podrażnić, ale mi to już w sumie nie przeszkadzało. Zaśmiałam się tylko i wróciłam do pokoju.
- Następnym razem przynoś mi codziennie po trzy czekolady zamiast kwiatów. - poprosiłam go.
- Dobra, to od jutra mogę przynosić Ci czekoladę. - zaśmiał się.
- Okej. Trzymam Cię za słowo. - uśmiechnęłam się lekko.
- Umówisz się ze mną? - zapytał. Wow, to pytanie mnie na prawdę zdziwiło.
- Że co? - nie wiedziałam kompletnie co powiedzieć.
- Pytam czy się ze mną umówisz.. - powiedział bardzo powoli. - Jutro o 19;00? - zaproponował.
- Niech stracę. - westchnęłam.
- Czyli tak? - chciał się upewnić.
- Tak. - odparłam. - Tylko nikomu ani słowa. Nie chcę niepotrzebnej swatki.. - poprosiłam.
- Ja też nie chcę. - westchnął. - W takim razie jutro przyjadę po Ciebie o 19;00. - poinformował mnie schodząc na dół po schodach.
- Okej. Może jutro wpadnę na trening jak będzie mi się chciało, bo na 9;00 jestem już umówiona.
- To będę dzwonił. - odparł. - Dzięki i pa. - przytulił mnie.
- Pa. - lekko się uśmiechnęłam i wyszedł jednocześnie mijając się z moim wujkiem.
- A ten co tu robił? - powiedział pół żartem.
- Przyszedł sobie o tak o. - wzruszyłam ramionami.
- Okej. - zaśmiał się siadając w salonie.
- A mam takie pytanie, dlaczego nie grał w pierwszym składzie?
- A to nie powiedział Ci? - odpowiedział mi pytaniem na pytanie włączając telewizor.
- Nie pytałam o to. - usiadłam obok Niego.
- Był kompletnie bez formy. Chyba te wolne mu źle zrobiło. - stwierdził.
- Jak bez formy? - drążyłam temat.
- Oj na treningach brakowało mu skuteczności, chęci i tak dalej. Ciągle użalał się nad sobą jaki to on jest okropny i głupi. - zaczął mi opowiadać. - Zobaczymy czy jutro na treningu się poprawi.
- Pique użalał się nad sobą. A to nowość. - wybuchłam śmiechem.
- Ostatnio to w ogóle się zrobił jakiś inny. Wcześniej był taki wredny, zawsze nie zatrzymywał się do fanów, a teraz... inny człowiek. - powiedział o swoich spostrzeżeniach, na co ja lekko się uśmiechnęłam i odblokowałam swój telefon. Nagrałam przy okazji kilka snapów i jeszcze zrobiłam sobie zdjęcie, które za chwilę wstawiłam na instagram
- Już mnie zraniłeś.- burknęłam odwracając się w stronę drzwi balkonowych.
- Wiem i za to na prawdę przepraszam. - wyszedł za mną na balkon i oparł się o barierkę.
- I czego Ty teraz ode mnie oczekujesz? - zapytałam obojętnie.
- Żebyś mi wybaczyła i żebyśmy zaczęli wszystko od nowa. - oznajmił.
- I Ty tego chcesz czy zrobiło Ci się mnie szkoda? - patrzyłam się na piękne widoki Barcelony.
- Chcę tego. - objął mnie od tyłu. - W stu procentach. - dodał.
- Daję Ci ostatnią szansę. - westchnęłam i odwróciłam się także staliśmy twarzą w twarz.
- Postaram się jej nie zepsuć. - posłał mi szereg swoich śnieżnobiałych zębów. - Skarbie. - dodał. Chyba chciał się ze mną podrażnić, ale mi to już w sumie nie przeszkadzało. Zaśmiałam się tylko i wróciłam do pokoju.
- Następnym razem przynoś mi codziennie po trzy czekolady zamiast kwiatów. - poprosiłam go.
- Dobra, to od jutra mogę przynosić Ci czekoladę. - zaśmiał się.
- Okej. Trzymam Cię za słowo. - uśmiechnęłam się lekko.
- Umówisz się ze mną? - zapytał. Wow, to pytanie mnie na prawdę zdziwiło.
- Że co? - nie wiedziałam kompletnie co powiedzieć.
- Pytam czy się ze mną umówisz.. - powiedział bardzo powoli. - Jutro o 19;00? - zaproponował.
- Niech stracę. - westchnęłam.
- Czyli tak? - chciał się upewnić.
- Tak. - odparłam. - Tylko nikomu ani słowa. Nie chcę niepotrzebnej swatki.. - poprosiłam.
- Ja też nie chcę. - westchnął. - W takim razie jutro przyjadę po Ciebie o 19;00. - poinformował mnie schodząc na dół po schodach.
- Okej. Może jutro wpadnę na trening jak będzie mi się chciało, bo na 9;00 jestem już umówiona.
- To będę dzwonił. - odparł. - Dzięki i pa. - przytulił mnie.
- Pa. - lekko się uśmiechnęłam i wyszedł jednocześnie mijając się z moim wujkiem.
- A ten co tu robił? - powiedział pół żartem.
- Przyszedł sobie o tak o. - wzruszyłam ramionami.
- Okej. - zaśmiał się siadając w salonie.
- A mam takie pytanie, dlaczego nie grał w pierwszym składzie?
- A to nie powiedział Ci? - odpowiedział mi pytaniem na pytanie włączając telewizor.
- Nie pytałam o to. - usiadłam obok Niego.
- Był kompletnie bez formy. Chyba te wolne mu źle zrobiło. - stwierdził.
- Jak bez formy? - drążyłam temat.
- Oj na treningach brakowało mu skuteczności, chęci i tak dalej. Ciągle użalał się nad sobą jaki to on jest okropny i głupi. - zaczął mi opowiadać. - Zobaczymy czy jutro na treningu się poprawi.
- Pique użalał się nad sobą. A to nowość. - wybuchłam śmiechem.
- Ostatnio to w ogóle się zrobił jakiś inny. Wcześniej był taki wredny, zawsze nie zatrzymywał się do fanów, a teraz... inny człowiek. - powiedział o swoich spostrzeżeniach, na co ja lekko się uśmiechnęłam i odblokowałam swój telefon. Nagrałam przy okazji kilka snapów i jeszcze zrobiłam sobie zdjęcie, które za chwilę wstawiłam na instagram
antomartiz That life is easy ✌ #comebacktolife
antoaroccuzzo88 najpiękniejsza moja<3
rafaella myszka moja kochana:*
sergiroberto amazing siostrzyczko!<3<3<3
kylirodriguez nareszcie. ⭐
mascherano14 no, no Martinez! ⛄
3gerardpique ujdzie w tłumie skarbie✨
antomartiz @mascherano14 thx Szefuńcio!⚽
andresiniesta8 @3gerardpique Gredziu nie pozwalaj sobie. Anto najlepsza nasza!!
luissuarez9 @antomartiz wszyscy chłopcy Twoi. nawet ja hahah :D
sofibalbi @luissuarez grabisz sobie kochany, ale @antomartiz najlepsza :*
Oczywiście zrobili mi spam pod zdjęciem i bardzo dużo osób prosiło mnie o obserwowanie. W sumie to odblokowałam profil, bo nie miałam tam nic do ukrycia. Zablokowałam tylko Josha i wszystkie osoby z lokalizacji Oslo oraz całej Norwegii. Wylogowałam się z instagrama i weszłam na whatsappa. Przyszła mi wiadomość od Rafy.
Rafaella Beckran Hejcia i co zdecydowałaś się? :*
Antonella Martinez Tak! Przyjedź jutro po mnie o 8.50 :D
Rafaella Beckran Dobrze! W takim razie do zobaczenia :*
Antonella Martinez Do zoba! <3
Zdecydowałam się na to aby zrobić sobie tatuaż. Nikt jeszcze o tym nie wie poza Rafą i pewnie pierwszy dowie się Pique, bo mu się wygadam. Pierwszy raz w życiu zrobię sobie tatuaż.. Trochę boję się, że będzie bolało. No ale "kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje". Wstałam z kanapy i poszłam do siebie na górę. Wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Wykąpałam się szybko i po półgodzinie leżałam już w łóżku. Podłączyłam telefon do ładowarki i zmęczona zasnęłam..

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz