sobota, 12 marca 2016

10.

"These wounds won't seem to heal,
This pain is just too real,
There's just too much that time cannot erase..."

 ♥♥♥
DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ..
Minęły dwa cholerne tygodnie.. Kilka dni po mojej "kłótni" z Gerardem wróciliśmy do Barcelony. Ale od tygodnia leże w łóżku i nie wychodzę kompletnie z domu. Ciocia przynosi mi jedzenie, którego i tak nie jem. Kylie często przychodziła, ale za każdym razem ją wypraszałam. Codziennie dostawałam bukiety róż z przeprosinami od Pique. Im bardziej nie chciałam z Nim rozmawiać tym bardziej stawał się nachalny. Miałam wszystkiego serdecznie dość. Nie wiem dlaczego, ale to jego zachowanie wobec mnie strasznie mnie przybiło. Nie rozumiem tego i chyba nigdy nie zrozumiem. Dzisiaj muszę wyjść z mojego kochanego łóżka, ponieważ o 16;00 jest mecz. Obiecałam Sergiemu oraz wujkowi, że się tam pojawię. W sumie obiecałam im, bo mnie do tego zmusili. Niechętnie podniosłam się z łóżka oczywiście z nienawiścią do otaczającego mnie świata. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jaki mam tutaj bałagan. Strasznie się zaniedbałam, schudłam i wyglądam jak trup. Pozbierałam wszystkie śmieci, jakieś talerze i wyniosłam wszystko na dół. Odkurzyłam pokój, pościerałam kurze oraz zmieniłam pościel. Z szafy zabrałam jakiś dres i koszulkę z Barcy, którą zabrałam kiedyś Gerardowi. Wzięłam ją całkiem przypadkiem. Poszłam do łazienki, w której wzięłam długą i odprężającą kąpiel.. Chyba tego mi było najbardziej potrzeba. Po jakiś dwóch godzinach wyszłam z wanny i wytarłam się ręcznikiem. Ubrałam się we wcześniej wybrane ubrania i stanęłam przed lustrem. Rozczesałam moje długie włosy i zrobiłam sobie dwa dobierańce. Przemyłam twarz oraz umyłam zęby. Spojrzałam na telefon leżący na szafce. Była godzina 14;00. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół. Tylko stanęłam w przedpokoju i zaczął dzwonić dzwonek. Otworzyłam drzwi i przede mną stał posłaniec z jeszcze większym bukietem kwiatów niż wczoraj. 
- Czy pani nazywa się Antonella Martinez? - zapytał uśmiechając się szeroko. 
- Tak to ja. - westchnęłam. 
- Oto kwiaty dla pani i jeszcze proszę tutaj podpisać. - podał mi ogromny bukiet i wskazał miejsce podpisu. - Dziękuje, miłego dnia. - dodał.
- I wzajemnie. - pożyczyłam mu i zamknęłam drzwi. Zaniosłam ten bukiet kwiatów do swojego pokoju w którym ledwo co się mieściły. Większość stała na komodzie oraz na podłodze. Były piękne, ale powoli mnie to denerwowało. Usłyszałam powiadomienie z jakiejś aplikacji. 

Kylie Rodriguez utworzył(a) konwersacje. 
Kylie Rodriguez dodał(a) użytkowników Antonella Martinez, Antonella Roccuzzo oraz Rafaella Beckran. 
Rafaella Beckran nadał(a) nazwę konwersacji Myszki <3
Antonella Roccuzzo : Anto żyjesz tam? Dlaczego się nie odzywasz?? :( 
Rafaella Beckran : Martwimy się o Ciebie.. 
Antonella Martinez : nie ma o kogo.. :) zresztą jest okej. Byłam chora i dlatego się nie odzywałam. Nie miałam kompletnie sił na to wszystko. Wybaczcie. 
Kylie Rodriguez : Tak, jasne. Chora.. Gdybyś była chora, to wpuściłabyś mnie do siebie chociażby na chwilę. Natomiast Ty leżałaś sama w swoim pokoju do nikogo się nie odzywając tylko ryczałaś. Dobrze wiem, że to ma jakiś związek z Gerardem. Nie mylę się prawda?
Antonella Martinez : To tak ogólnie, ale On również się do tego przyczynił. Zresztą już nie ważne. Mam wszystko w dupie. Niech sobie robi co chce. :') W ogóle to wysyła mi ciągle jakieś kwiaty. Chyba w końcu kwiaciarnie tutaj otworzę. 
Rafaella Beckran : Zależy mu to kwiaty wysyła! :* 
Antonella Roccuzzo : Pochwal się nam! :D 
Antonella Martinez wysłała(a) zdjęcie. 
Kylie Jenner : Żeby mój Marciuś przynosił mi takie kwiaty :( 
Antonella Martinez : Ty lepiej doceń jego obecność kochana.. Zresztą Rafa, tak jasne, zależy.. najpierw mi mówi, żebym dała sobie spokój. (oczywiście ja nie wiem o co chodzi, bo jego osoba kompletnie mnie nie obchodzi i wydaje mi się, że Rodriguez coś mu nagadała ;p) A potem mnie całuje. No kurde niech on się zastanowi nad tym co odstawia. -.-' 
Kylie Rodriguez Ja mu tylko powiedziałam, że do siebie pasujecie i razem ładnie wyglądacie.. Nic więcej. Może coś Sergi jak zwykle wymyślił.. Ale skończmy ten temat bo to nie ma sensu..
Rafaella Beckran : Będziesz na meczu, prawda? 
Antonella Martinez : Muszę. Obiecałam wujkowi i Sergiemu -.- Z chęcią zostałabym w domu. 
Kylie Rodriguez : Z nami nie chcesz się zobaczyć?? :'( 
Antonella Martinez : Chcę, chcę.. Dobra lecę się szykować. Kylie wpadaj to moja ciotka nas podwiezie, bo też ma zamiar się tam zjawić. 
Kylie Rodriguez : Okej. Będę za pół godziny. 
                             Odczytane przez użytkowników Antonella Roccuzzo i Rafaella Beckran. 

Wyszłam z tej aplikacji jednocześnie wyłączając internet. Usiadłam przy toaletce i wykonałam delikatny makijaż. Popsikałam sie perfumami i stanęłam przed szafą. Wyciągnęłam z niej bluzkę z rękawem 3/4 i jasne długie ogrodniczki z dziurami. Ubrałam się w nie szybko i zeszłam na dół. 
- O proszę, kto tutaj wstał. - szeroko uśmiechnęła się Elena podając mi obiad. 
- W końcu musiał nadejść ten dzień. - westchnęłam zajadając się daniem. 
- Jestem! - wrzasnęła Kylie wchodząc sobie do domu. 
- Cześć. - przywitała się z Nią ciotka. Zjadłam szybko i wyszłyśmy do samochodu, po czym odjechaliśmy w stronę Camp Nou. Tradycyjnie przed stadionem było mnóstwo ludzi z całego świata. Być może powodem tego było to iż grają pierwszy mecz w tym sezonie z Valencią. Weszłyśmy na stadion i zajęłyśmy swoje miejsce. Oczywiście siedziałyśmy centralnie za ławką rezerwowych. Nie widziałam nawet składów, bo nie dość, że byłyśmy dziesięć minut przed rozpoczęciem spotkania, to internet mi się skończył, a wi-fi nie było. Dużym zaskoczeniem było dla mnie to, że Gerard siedzi na ławce. No ale co mnie to interesuje.. To decyzja Luisa..
- Nie mam siły. - stwierdziłam opierając głowę o ramię mojej przyjaciółki. 
- A to dlaczego? Po tygodniu leżenia i nic nierobienia Ty nie masz siły? - zdziwiła się. 
- Bywa. - fuknęłam. 
- Ach tak zapomniałam, że nic nie jadłaś.. Znając Ciebie to bardzo prawdopodobne. W ogóle chyba schudłaś. - stwierdziła przypatrując mi się. 
- Wydaje Ci sie po prostu. - westchnęłam i skupiłyśmy się na oglądaniu meczu... 
***
Mecz zakończył się remisem 0;0. Był tak nudny, że nawet nie chciało mi się go oglądać. Wyszłyśmy z ciotką ze stadionu i odjechałyśmy do domu. Otworzyłam drzwi i poszłam na górę. Przebrałam się w spodenki i croptop. Włączyłam muzykę i sobie słuchałam. Nagle usłyszałam, że ktoś dzwoni do drzwi. Elena pewnie otworzy.
- Kochanie masz gościa. - odparła ciocia wchodząc do pokoju. W drzwiach stał Pique w ogromnym miśkiem w jednej ręce i wielkim bukietem kwiatów w drugiej. 
- Wpuścisz mnie? - zapytał. 
- Wchodź. - pokazałam gestem ręki, aby wszedł. - Czego chcesz?
- O kurde chyba trochę przesadziłem. - stwierdził patrząc na mój pokój obładowany różami.
- Dobra, nieważne. Przejdźmy do konkretów. Mów co chcesz. - fuknęłam podenerwowana.
- Chcę Cię przeprosić. Nie wiem dlaczego tak postąpiłem. To jest dla mnie nowa sytuacja.. Zrozum mnie.. Od bardzo dawna nie umawiałem się z dziewczyną tak na serio. Zawsze były na jedną noc. Ale w Tobie jest coś takiego, co nie pozwala mi z Ciebie zrezygnować, zranić.. Skoro trochę mnie już poznałaś to dobrze wiesz, że nie łatwo jest mi przyznać się do błędu, a co dopiero przeprosić. Robie to ponieważ mi zależy. Wiem, że zachowałem się szczeniacko. Przepraszam jeszcze raz.. -wygłosił swoje "przemówienie".
- Już mnie zraniłeś.- burknęłam odwracając się w stronę drzwi balkonowych.
- Wiem i za to na prawdę przepraszam. - wyszedł za mną na balkon i oparł się o barierkę.
- I czego Ty teraz ode mnie oczekujesz? - zapytałam obojętnie.
- Żebyś mi wybaczyła i żebyśmy zaczęli wszystko od nowa. - oznajmił.
- I Ty tego chcesz czy zrobiło Ci się mnie szkoda? - patrzyłam się na piękne widoki Barcelony.
- Chcę tego. - objął mnie od tyłu. - W stu procentach. - dodał.
- Daję Ci ostatnią szansę. - westchnęłam i odwróciłam się także staliśmy twarzą w twarz.
- Postaram się jej nie zepsuć. - posłał mi szereg swoich śnieżnobiałych zębów. - Skarbie. - dodał. Chyba chciał się ze mną podrażnić, ale mi to już w sumie nie przeszkadzało. Zaśmiałam się tylko i wróciłam do pokoju.
- Następnym razem przynoś mi codziennie po trzy czekolady zamiast kwiatów. - poprosiłam go.
- Dobra, to od jutra mogę przynosić Ci czekoladę. - zaśmiał się.
- Okej. Trzymam Cię za słowo. - uśmiechnęłam się lekko.
- Umówisz się ze mną? - zapytał. Wow, to pytanie mnie na prawdę zdziwiło.
- Że co? - nie wiedziałam kompletnie co powiedzieć.
- Pytam czy się ze mną umówisz.. - powiedział bardzo powoli. - Jutro o 19;00? - zaproponował.
- Niech stracę. - westchnęłam.
- Czyli tak? - chciał się upewnić.
- Tak. - odparłam. - Tylko nikomu ani słowa. Nie chcę niepotrzebnej swatki.. - poprosiłam.
- Ja też nie chcę. - westchnął. - W takim razie jutro przyjadę po Ciebie o 19;00. - poinformował mnie schodząc na dół po schodach.
- Okej. Może jutro wpadnę na trening jak będzie mi się chciało, bo na 9;00 jestem już umówiona.
- To będę dzwonił. - odparł. - Dzięki i pa. - przytulił mnie.
- Pa. - lekko się uśmiechnęłam i wyszedł jednocześnie mijając się z moim wujkiem.
- A ten co tu robił? - powiedział pół żartem.
- Przyszedł sobie o tak o. - wzruszyłam ramionami.
- Okej. - zaśmiał się siadając w salonie.
- A mam takie pytanie, dlaczego nie grał w pierwszym składzie?
- A to nie powiedział Ci? - odpowiedział mi pytaniem na pytanie włączając telewizor.
- Nie pytałam o to. - usiadłam obok Niego.
- Był kompletnie bez formy. Chyba te wolne mu źle zrobiło. - stwierdził.
- Jak bez formy? - drążyłam temat.
- Oj na treningach brakowało mu skuteczności, chęci i tak dalej. Ciągle użalał się nad sobą jaki to on jest okropny i głupi. - zaczął mi opowiadać. - Zobaczymy czy jutro na treningu się poprawi.
- Pique użalał się nad sobą. A to nowość. - wybuchłam śmiechem.
- Ostatnio to w ogóle się zrobił jakiś inny. Wcześniej był taki wredny, zawsze nie zatrzymywał się do fanów, a teraz... inny człowiek. - powiedział o swoich spostrzeżeniach, na co ja lekko się uśmiechnęłam i odblokowałam swój telefon. Nagrałam przy okazji kilka snapów i jeszcze zrobiłam sobie zdjęcie, które za chwilę wstawiłam na instagram

Instagram 
antomartiz That life is easy ✌ #comebacktolife
antoaroccuzzo88 najpiękniejsza moja<3
rafaella myszka moja kochana:* 
sergiroberto amazing siostrzyczko!<3<3<3
kylirodriguez nareszcie. ⭐
mascherano14 no, no Martinez!  ⛄
3gerardpique ujdzie w tłumie skarbie✨
antomartiz @mascherano14 thx Szefuńcio!⚽
andresiniesta8 @3gerardpique Gredziu nie pozwalaj sobie. Anto najlepsza nasza!!
luissuarez9 @antomartiz wszyscy chłopcy Twoi. nawet ja hahah :D  
sofibalbi @luissuarez grabisz sobie kochany, ale @antomartiz najlepsza :* 


Oczywiście zrobili mi spam pod zdjęciem i bardzo dużo osób prosiło mnie o obserwowanie. W sumie to odblokowałam profil, bo nie miałam tam nic do ukrycia. Zablokowałam tylko Josha i wszystkie osoby z lokalizacji Oslo oraz całej Norwegii. Wylogowałam się z instagrama i weszłam na whatsappa. Przyszła mi wiadomość od Rafy. 

Rafaella Beckran Hejcia i co zdecydowałaś się? :* 
Antonella Martinez Tak! Przyjedź jutro po mnie o 8.50 :D 
Rafaella Beckran Dobrze! W takim razie do zobaczenia :* 
Antonella Martinez Do zoba! <3 
Zdecydowałam się na to aby zrobić sobie tatuaż. Nikt jeszcze o tym nie wie poza Rafą i pewnie pierwszy dowie się Pique, bo mu się wygadam. Pierwszy raz w życiu zrobię sobie tatuaż.. Trochę boję się, że będzie bolało. No ale "kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje". Wstałam z kanapy i poszłam do siebie na górę. Wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Wykąpałam się szybko i po półgodzinie leżałam już w łóżku. Podłączyłam telefon do ładowarki i zmęczona zasnęłam.. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz