"But there’s nothing to be afraid of
Even when the night changes
It will never change me and you."
Even when the night changes
It will never change me and you."
♥♥♥
- Anto.. Anto... - czułam jak ktoś mnie szturcha, a potem na mnie wskakuje. Mimo, iż byłam mega śpiochem to musiałam się obudzić. Otworzyłam oczy, a na mnie wręcz leżał sobie Sergi. Myślałam, że Go zabiję, jak mnie przygniótł.
- Co Ty tutaj robisz? - zrzuciłam Go z siebie i spadł z łóżka. Ten widok był bezcenny. W ogóle byłam w koszulce Gerarda. Jak ja się wczoraj przebrałam? Pamiętam tylko jak zasnęłam w tej taksówce. Czyli On mnie potem przyniósł i przebrał. A właściwie to spałam w jednym z pokoi gościnnych. Dziwne, że nie zaniósł mnie do siebie. No, ale niech mu będzie. Tyle dobrego, że nic się nie wydarzyło.
- No więc przyszedłem tutaj, aby Cię obudzić. Gerard o to prosił. Za godzinę jedziemy na plażę. Ale będzie super. Mówiłem Ci, że ja kocham plażę? - rozmarzył się jednocześnie mi tłumacząc.
- Cześć Nella! - wszedł do pokoju Marc Bartra.
- Hej, hej. - pomachałam mu.
- Gradziu dla Ciebie śniadanie robi. - powiadomił mnie.
- Ja chyba pójdę się umyć. - stwierdziłam i wyszłam na korytarz. Napotkałam na swojej drodze pana Pique.
- Twoje rzeczy są u mnie w sypialni. - jakby czytał mi w myślach.
- Gerard.. Nie obrażasz się za ten pocałunek, prawda? - chciałam się upewnić.
- Nie. To nic nie znaczyło. Wyzwanie to wyzwanie. - stwierdził obojętnie. Popatrzyłam na Niego i poszłam do sypialni. Zabrałam moją torbę i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i zmyłam resztki mojego makijażu. Upięłam włosy w wysokiego koka, po czym ubrałam strój kąpielowy, a na to ogrodniczki. W sumie nie zakładałam na to bluzki bo to by było bez sensu. Góra stroju i tak wyglądała bardzo ładnie. Stwierdziłam, że nie będę się malować, bo i tak zapewne wrzucą mnie do wody. Schowałam resztę rzeczy do torby i wyszłam z łazienki. Wzięłam telefon i zeszłam na dół. Przy stole siedział Sergi, Marc i Gerard. Sergiemu jak zwykle humor dopisywał. Marc też był radosny, ale Gerard był jakiś smutny i nieobecny.
- Gerard.. Nie obrażasz się za ten pocałunek, prawda? - chciałam się upewnić.
- Nie. To nic nie znaczyło. Wyzwanie to wyzwanie. - stwierdził obojętnie. Popatrzyłam na Niego i poszłam do sypialni. Zabrałam moją torbę i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i zmyłam resztki mojego makijażu. Upięłam włosy w wysokiego koka, po czym ubrałam strój kąpielowy, a na to ogrodniczki. W sumie nie zakładałam na to bluzki bo to by było bez sensu. Góra stroju i tak wyglądała bardzo ładnie. Stwierdziłam, że nie będę się malować, bo i tak zapewne wrzucą mnie do wody. Schowałam resztę rzeczy do torby i wyszłam z łazienki. Wzięłam telefon i zeszłam na dół. Przy stole siedział Sergi, Marc i Gerard. Sergiemu jak zwykle humor dopisywał. Marc też był radosny, ale Gerard był jakiś smutny i nieobecny.
- Ja chcę już na plażę.. - westchnął Roberto. - Kocham siedzieć na plaży i przyglądać się zachodom słońca. To takie romantyczne. Chciałbym tak zabierać swoją dziewczynę. - rozmarzył się.
- Jak sobie ją znajdziesz to zabierzesz. - jak zwykle Anto umiała pocieszyć. Zajadałam się sałatką, którą zrobił Gerard. - Dobra ta sałatka. Chyba lubisz gotować. - zwróciłam się do Pique.
- Podstawowe rzeczy potrafię. Ale to nie oznacza, że lubię. - odpowiedział nawet na mnie nie spoglądając. Chłopcy poszli do siebie żeby sie przyszykować na plaże i mieli tutaj zajść.
- Dzięki, że zaniosłeś mnie do pokoju i przebrałeś. - podziękowałam mu.
- To nie ja. To Sergi. - dalej na mnie nie patrzył tylko przeglądał coś w telefonie. Usłyszałam nagle powiadomienie.
- Dzięki, że zaniosłeś mnie do pokoju i przebrałeś. - podziękowałam mu.
- To nie ja. To Sergi. - dalej na mnie nie patrzył tylko przeglądał coś w telefonie. Usłyszałam nagle powiadomienie.
Kylie Rodriguez: Jak tam nocka u Gerarda? ^^
Ja : Noc jak noc. Wygodnie mi się spało w jego pokoju gościnnym.
Kylie Rodriguez : Liczyłam na coś więcej... ;x
Ja : Ty już lepiej nie licz. Wymyśliłam z Anto plan zemsty na nim za to wczorajsze skarbowanie.
Kylie Rodriguez : Ooo a jaki? :D Brzmi ciekawie..
Ja : Dowiesz się na plaży. :*
Kylie Rodriguez : Okej. W takim razie do zobaczenia.
Zakończyłam rozmowę z przyjaciółką i mogłam się zbierać na tą plażę. Wstałam od stołu i wsiedliśmy do samochodu. Szybkim tempem dojechaliśmy na plażę. Była już na niej większość. Rozłożyłam ręcznik obok Antonelli i Gerard obok mnie. Przywitałam się z nią i zaczęłyśmy odmawiać nasz plan. Rozebrałam się do bikini i zaczęłam opalać. W pewnym momencie zauważyłam, że Gerard bajeruje jakąś lasie. No to teraz można zacząć działać.
- Chodź. - pociągnęła mnie w ich stronę moja imienniczka. - Teraz. - szepnęła mi i podeszłam do Niego. Stanęłam za nim tyłem i objęłam Go. Zdziwił się zapewne. Po chwili Go puściłam i stanęłam między Nim, a tą lasią. Tleniona blondi. Ach, czyli takie puste laleczki Gerard preferuje. Rzuciłam się u w ramiona, a Jego mina była bezcenna. Nie wiedział co ma robić. Mimo wszystko również mnie objął.
- Misiaczku miałeś za chwilę wrócić. - zrobiłam do Niego maślane oczka.
- To Ty masz dziewczynę? - oburzyła się ta laleczka.
- To nie jest moja dziewczyna. - burknął, ale mnie nie puścił. - Prawda Marc?
- Człowieku ja was nie znam. - westchnął Hiszpan i poszedł sobie do wody.
- Jak Ty tak możesz? Ty głupku. Wypierasz się swojej dziewczyny, która jest w drugim miesiącu ciąży? Ty dupku! - przyczepiła się do Niego Antonella. Zagrała perfekcyjnie.
- Jesteś prawdziwym palantem. - fuknęła ta stara baba i poszła sobie pozostawiając naszą trójkę.
- Ale się wkurzyła. - przybiłam piątkę z panną Roccuzzo.
- Dlaczego Ty to zrobiłaś? - zapytał mnie Pique, kiedy wracaliśmy do reszty.
- Zemsta skarbie. - pocałowałam go w policzek i położyłam się na ręczniku. Hiszpan uczynił to samo.
- Piękne przedstawienie! - zaklaskała Kylie wraz z Shak.
- W sumie, to była okropna. Także bardziej mnie wybawiłaś niż zemściłaś się. - stwierdził patrząc się w morze.
- Super. - fuknęłam.
- No była blondynką. A mi się podobają blondynki. - westchnął.
- W takim razie po co tutaj ze mną siedzisz, skoro nie jestem w twoim guście? - zrobiłam mu wyrzuty.
- Zastanawiam się nad tym. - skwitował. Zabolało trochę. Położyłam się na plecy i zamknęłam oczy.
- Wiesz co Geri, jesteś palantem. Leży obok Ciebie super dziewczyna, a Ty latasz za jakimiś tlenionymi blondynami. - podsumowała Shakira. Jeszcze coś chciała powiedzieć, ale przerwał jej dzwonek mojego telefonu.
- Tak? - odebrałam.
- Hejka Anto! Spotkamy się jutro? Słyszałem od Luisa, że wróciłaś. - powiedział dość znajomy głos, ale mimo wszystko nie mogłam go rozpoznać.
- Yyy.. z kim mam przyjemność rozmawiać? - zapytałam niepewnie. Bałam się, że do Josh. A chciałam mieć już od Niego spokój.
- Serio? Nie poznajesz swojego kupla? - udał smutnego.
- Rodri, to Ty? - nagle mnie olśniło.
- Ja we własnej osobie. - zaśmiał się. - To jak spotkamy się jutro?
- A o której?
- Pasowałoby mi wieczorem. - stwierdził.
- Mam już plany na wieczór. Co Ty na to, żeby tak po 11 w tej kawiarni obok Camp Nou? - zaproponowałam.
- No dobra, dla Ciebie wszystko. - zgodził się na moją propozycję.
- W takim razie do zobaczenia. - uśmiechnęłam się sama do siebie i zakończyłam rozmowę.
- Kto to? - zaczęła mnie męczyć Kylie.
- Rodri. - odpowiedziałam ze spokojem.
- Tarin? - spojrzała na mnie ze złością, a później zmroziła wzrokiem Gerarda.
- A znasz innego? - zaśmiałam się głupio.
- Po co się z nim umówiłaś? - jakby miała coś przeciwko temu spotkaniu.
- Kochana, nie widziałam Go rok. Chyba mogę się spotkać ze znajomym, żeby pogadać i pożartować. Serio Ci to przeszkadza? - spojrzałam na nią jakbym zobaczyła kosmitę.
- Ale on Ci się kiedyś podobał.. - powiedziała to jak małe dziecko. Gerard wstał i poszedł do wody. Reszta zrobiła to samo i zostałyśmy obie.
- Weź już przestań. - skarciłam ją. - Kiedy to było? W liceum jeszcze? - zakpiłam.
- Ale mimo wszystko nie powinnaś się z nim spotykać. Przecież jest jeszcze Gerard. Po części coś was łączy, prawda? - jeju ona bardziej się w to wszystko wkręciła niż ja.
- Nic nas nie łączy. To wszystko to była jedna wielka pomyłka. A no i nie jestem w Jego typie. - warknęłam.
- Gdybyś nie była w Jego typie to by się z Tobą nie przespał. - wyszeptała mi.
- Daj mi już spokój. On sobie znajdzie jakąś blondi, a ja mam dość chłopaków w swoim życiu.
- Ale dlaczego Ty nie chcesz zaryzykować? - ale za chwilę będzie spina.
- Bo nie. Daj mi spokój do cholery. - fuknęłam.
- Rób sobie co chcesz. - wycedziła przez zęby i poszła do reszty. Zostałam sobie sama i tak się im przyglądałam. Wszyscy prawie kogoś mieli, tylko ja byłam sama. Nawet chłopcy zaczęli zagadywać do jakiś dziewczyn. Było mi trochę smutno, nie pasowałam tutaj. Josh mnie zdradził i bałam się teraz komukolwiek zaufać. Był dla mnie taki zły. Nie wiem co ja w Nim widziałam. Kiedy wylecieliśmy tam, zawsze jak go denerwowałam to mnie bił. Za każdym razem przepraszał. Nigdy tego nikomu nie powiedziałam, bo nie było w sumie sensu.. Teraz już się od tego uwolniłam i chce mieć spokój. Mam prawie 19 lat, więc jeszcze wszystko przede mną. Szczerze mówiąc trochę brakuje mi tych wszystkich przytulanek, słodkich słówek. Muszę przyznać, że jak Gerard mówił skarbie to sprawiało mi to radość. Nie okazywałam tego, ale w głębi duszy skakałam z radości. Z moich zamyśleń wyrwał mnie Hiszpan, który przerzucił mnie przez ramie i zaniósł do morza.
- Gerard nie.. - błagałam Go. - Ja się boje przestań. - poprosiłam. Ten nawet mnie nie słuchał. Wszedł ze mną do najgłębszej wody i po prostu wrzucił.
- Zemsta za zemstę skarbie. - słyszałam jak się śmieje.
- Czy Ty jesteś normalny?! - wrzasnęłam, kiedy się wynurzyłam jednocześnie wskakując na Niego. Trzymałam Go tak mocno, że wbiłam mu aż paznokcie w plecy.
- Ał, trochę mnie boli. - syknął. - Jestem w pełni normalny. - dodał z powagą i nagle wybuchł śmiechem.
- Oj przepraszam. - puściłam Go i poleciałam do tyłu.
- Uważaj. - złapał mnie w ostatniej chwili. Popatrzyłam mu głęboko w oczy. Widziałam w nich jakąś niepewność, tajemniczość. Za cholerę tego nie rozumiem.
- Pocałuj ją idioto. - usłyszałam Sergiego stojącego obok nas.
- Ale Ty jesteś głupi. - powiedzieliśmy oboje w tym samym czasie. Spojrzeliśmy na siebie i wybuchliśmy niepohamowanym śmiechem. Zeskoczyłam z Gerarda i zaczęliśmy chlapać biednego Roberto. Bawiliśmy się na tej plaży, aż do wieczora. Gerard zaczął się normalnie zachowywać. Śmiał się, wygłupiał.. Nie był smutny i z tego się cieszyłam.
- Siostra idziesz ze mną po picie? - zapytał mnie Roberto.
- To chodźmy. - zgodziłam się i ruszyliśmy w stronę knajpki.
- Dlaczego On Cię nie pocałował? - oburzył się.
- Bo może nie chciał? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie. - Zresztą ma pewnie laskę jakąś.
- Tia.. - fuknął i zamówił sobie colę i powolnym krokiem wróciliśmy do naszych przyjaciół.
- W ogóle to dzięki, że mnie zaniosłeś do pokoju gościnnego Gerarda i przebrałeś. - posłałam mu szczery uśmiech.
- Ale to nie ja. - uniósł ręce w geście obrony. - Ja poszedłem od razu do domu. - wyjaśnił i dosiedliśmy się do reszty.
- Nelcia kochanie, bądź u mnie jutro o osiemnastej. - zwróciła się do mnie partnerka Messiego.
- Okej, nie ma problemu. - uśmiechnęłam się do Niej. - A Thiago z kim? - zapytałam.
- Z tatusiem, albo do babci Go podrzucę. - zaśmiała się.
- To o której się spotykamy? - chciała się dowiedzieć Kylie.
- Obgadamy wszystko potem. - zarządziłam. Spojrzałam na zegarek i była już 17;44. - Wiecie co, ja już się będę zbierać. - powiadomiłam ich zakładając na siebie ogrodniczki.
- My chyba też. - stwierdził Marc patrząc na Kylie.
- Zabrać Cię? - zapytała moja przyjaciółka.
- Nie ma takiej potrzeby. Przejdę się. - uśmiechnęłam się do Niej i ruszyłam przed siebie.
- Antonella poczekaj. - usłyszałam za sobą Gerarda. Odwróciłam się i ten zakładał koszulkę. Byłam na Niego zła i nie chciałam z Nim gadać.. - Odprowadzę Cię. - oznajmił.
- Nie musisz. - fuknęłam zarzucając sobie torbę na ramię.
- Ale chcę. - uśmiechnął się. - Daj, nie będziesz tego nosić, bo to ciężkie. - zabrał ode mnie torbę i w ciszy ruszyliśmy w stronę mojego domu.
- Okłamałeś mnie. - powiedziałam nagle, kiedy szliśmy już w stronę domu.
- Co? - spojrzał na mnie pytająco.
- Okłamałeś mnie, bo to Ty zaniosłeś mnie do pokoju. - wyjaśniłam. - Sergi zaprzeczył, kiedy mu podziękowałam. - dodałam po chwili, a ten spuścił głowę. - Dlaczego się nie przyznałeś? - zapytałam.
- Przepraszam. - tylko tyle powiedział.
- Dlaczego? - chciałam się cokolwiek dowiedzieć.
- Co dlaczego? - ewidentnie się zamyślił.
- Dlaczego powiedziałeś, że to Sergi? - zapytałam ponownie.
- Bo tak. - burknął. Nie chciał ciągnąć tematu. Odprowadził mnie pod same drzwi.
- Ech. - głośno westchnęłam. - Dzięki, że mnie odprowadziłeś. - powiedziałam cicho.
- To ja już idę. Narazie. - wystawił mi piąstkę.
- Narazie. - przybiliśmy żółwika i weszłam do domu.
- Uuu.. Gerard Cię odprowadził. - zastałam ciotkę w przedpokoju.
- To, że mnie odprowadził nie oznacza, że coś nas łączy. - odparłam ze spokojem.
- A może jednak coś was łączy? - nie daje za wygraną.
- Elena.. Nic nas nie łączy i łączyć nie będzie. - oburzyłam się trochę. Poszłam na górę i przebrałam się w normalne ciuchy. Przejrzałam się w lusterku i z uśmiechem zeszłam na dół. Usiadłam przed telewizorem i zaczęłam oglądać jakieś hiszpańskie telenowele. To było nudne, ale nic innego mi dzisiaj nie pozostało. Te seriale były tak nudne, że nic mi się nie chciało. Jeden odcinek trwał około godziny.
- Anto, Luis! Chodźcie na kolacje. - zawołała nas ciocia i nie musiała długo czekać, ponieważ szybko znaleźliśmy się w kuchni. Ciocia wróciła i wróciło zdrowe żarcie. Na stole stała sałatka oraz przyrządzone przez nią kanapki. Wzięłam sobie dwie kanapeczki i troszkę sałatki. Zaczęłam powolnie jeść.
- Jak tam było na imprezie? - zapytał wujek.
- Fajnie, Ney ma fajny dom. - odpowiedziałam. - I Shakira jest przemiła. Poznałam dziewczyny. Antonella jest świetna, a i mam braciszka. Sergi stwierdził, że jesteśmy oficjalnie rodzeństwem. - zaśmiałam się na to wspomnienie. Normalnie kilka godzin z nim i już gadam tak jak on.
- Lepiej nie spędzaj z nim czasu, bo będziesz nawijać jak on. - zaśmiał sie.
- On gada milion rzeczy na raz. Nie da się zrozumieć tego człowieka. - stwierdziłam.
- A co u Gerarda? - wypalił z takim pytaniem. Spojrzałam najpierw na ciotkę, później na Niego.
- Chyba dobrze. - wzruszyłam ramionami.
- Uważaj na Niego. Dobrze Ci radzę. - pouczył mnie.
- Och Luis, nie strasz jej. To fajny chłopak. - spiorunowała Go spojrzeniem.
- Ja ją tylko ostrzegam. - posłał mi szereg śnieżnobiałych zębów.
- Nie ma przed czym. - burknęłam i zaniosłam talerz do zmywarki. Zabrałam jeszcze telefon i poszłam na górę. Położyłam się na łóżku i włączyłam internet. Zaczęły mi przychodzić powiadomienia z Whatsappa
Rafaella Beckran utworzył(a) konwersacje.
Rafaella Beckran dodał(a) urzytkowników Antonella Martinez, Kylie Rodriguez, Antonella Roccuzzo, Raquel Mauri, Isabel Mebarak oraz Anna Ortiz.
Rafaella Beckran nadał(a) nazwę konwersacji - Najlepsze dupeczki w Barcelonie ♥
Anna Ortiz : Cześć dziewczynki! :* To jutro jaki klub podbijamy?
Kylie Rodriguez : Ja wraz z Nelcią mamy chęć na Pub Fiction. :p
Antonella Martinez : Jesteś tego pewna? -.-
Isabel Mebarak : Okej! Ja również bym poszła do Fiction. :)
Raquel Mauri : W takim razie laski, o 20 pod wejściem! :D
Antonella Roccuzzo : To jesteśmy umówione! :D Będzie się działo *-*
Kylie Rodriguez : Nelcia, moja kochana przyjaciółko.. Co tam Ci Gerard mówił jak wracaliście? :')
Isabel Mebarak : A właśnie, mnie też to ciekawi.. :D
Rafaella Beckran : Chyba wszystkie się nad tym zastanawiamy :P
Antonella Martinez : Nic mi nie mówił
Raquel Mauri : Czy aby na pewno? Nie okłamujesz nas? hah :D
Antonella Martinez : Mówię prawdę. Na serio. :)
Anna Ortiz : Dajcie Jej spokój :) Biedna, będzie się przez was stresować.
Antonella Martinez : Dzięki kochana ;* Nie mam powodów do stresowania sie. :D A teraz ja mam pytanko do naszej Rafci! *-*
Rafaella Beckran : No słucham :3
Antonella Martinez : Co Cię łączy z Jordim? Jesteście ze sobą?
Rafaella Beckran : Nic nas nie łączy.. Zresztą nie chcę o tym gadać. :(
Antonella Martinez : Rozumiem Cię :/ Dobra, do jutra laski :*
Isabel Mebarak : Dobranoc <3
Kylie Rodriguez : Dobranoc Piquetowa :D
Raquel Mauri : Hahah :D Kylie <3
Antonella Martinez : Muszę was niestety powiadomić, iż Kylie nie dotrze jutro na imprezkę. Nie żyjesz zobaczysz -.-
Kylie Rodriguez : I tak mnie kochasz <3 :*
Wyłączyłam internet i poszłam się umyć. Wzięłam chyba dwugodzinną kąpiel. Tak dobrze mi się w tej wodzie siedziało. Kiedy woda zaczęła się robić zimna wyszłam z wanny i ubrałam się w piżamę. Podłączyłam telefon do ładowarki i odpłynęłam w krainę Morfeusza..
- Super. - fuknęłam.
- No była blondynką. A mi się podobają blondynki. - westchnął.
- W takim razie po co tutaj ze mną siedzisz, skoro nie jestem w twoim guście? - zrobiłam mu wyrzuty.
- Zastanawiam się nad tym. - skwitował. Zabolało trochę. Położyłam się na plecy i zamknęłam oczy.
- Wiesz co Geri, jesteś palantem. Leży obok Ciebie super dziewczyna, a Ty latasz za jakimiś tlenionymi blondynami. - podsumowała Shakira. Jeszcze coś chciała powiedzieć, ale przerwał jej dzwonek mojego telefonu.
- Tak? - odebrałam.
- Hejka Anto! Spotkamy się jutro? Słyszałem od Luisa, że wróciłaś. - powiedział dość znajomy głos, ale mimo wszystko nie mogłam go rozpoznać.
- Yyy.. z kim mam przyjemność rozmawiać? - zapytałam niepewnie. Bałam się, że do Josh. A chciałam mieć już od Niego spokój.
- Serio? Nie poznajesz swojego kupla? - udał smutnego.
- Rodri, to Ty? - nagle mnie olśniło.
- Ja we własnej osobie. - zaśmiał się. - To jak spotkamy się jutro?
- A o której?
- Pasowałoby mi wieczorem. - stwierdził.
- Mam już plany na wieczór. Co Ty na to, żeby tak po 11 w tej kawiarni obok Camp Nou? - zaproponowałam.
- No dobra, dla Ciebie wszystko. - zgodził się na moją propozycję.
- W takim razie do zobaczenia. - uśmiechnęłam się sama do siebie i zakończyłam rozmowę.
- Kto to? - zaczęła mnie męczyć Kylie.
- Rodri. - odpowiedziałam ze spokojem.
- Tarin? - spojrzała na mnie ze złością, a później zmroziła wzrokiem Gerarda.
- A znasz innego? - zaśmiałam się głupio.
- Po co się z nim umówiłaś? - jakby miała coś przeciwko temu spotkaniu.
- Kochana, nie widziałam Go rok. Chyba mogę się spotkać ze znajomym, żeby pogadać i pożartować. Serio Ci to przeszkadza? - spojrzałam na nią jakbym zobaczyła kosmitę.
- Ale on Ci się kiedyś podobał.. - powiedziała to jak małe dziecko. Gerard wstał i poszedł do wody. Reszta zrobiła to samo i zostałyśmy obie.
- Weź już przestań. - skarciłam ją. - Kiedy to było? W liceum jeszcze? - zakpiłam.
- Ale mimo wszystko nie powinnaś się z nim spotykać. Przecież jest jeszcze Gerard. Po części coś was łączy, prawda? - jeju ona bardziej się w to wszystko wkręciła niż ja.
- Nic nas nie łączy. To wszystko to była jedna wielka pomyłka. A no i nie jestem w Jego typie. - warknęłam.
- Gdybyś nie była w Jego typie to by się z Tobą nie przespał. - wyszeptała mi.
- Daj mi już spokój. On sobie znajdzie jakąś blondi, a ja mam dość chłopaków w swoim życiu.
- Ale dlaczego Ty nie chcesz zaryzykować? - ale za chwilę będzie spina.
- Bo nie. Daj mi spokój do cholery. - fuknęłam.
- Rób sobie co chcesz. - wycedziła przez zęby i poszła do reszty. Zostałam sobie sama i tak się im przyglądałam. Wszyscy prawie kogoś mieli, tylko ja byłam sama. Nawet chłopcy zaczęli zagadywać do jakiś dziewczyn. Było mi trochę smutno, nie pasowałam tutaj. Josh mnie zdradził i bałam się teraz komukolwiek zaufać. Był dla mnie taki zły. Nie wiem co ja w Nim widziałam. Kiedy wylecieliśmy tam, zawsze jak go denerwowałam to mnie bił. Za każdym razem przepraszał. Nigdy tego nikomu nie powiedziałam, bo nie było w sumie sensu.. Teraz już się od tego uwolniłam i chce mieć spokój. Mam prawie 19 lat, więc jeszcze wszystko przede mną. Szczerze mówiąc trochę brakuje mi tych wszystkich przytulanek, słodkich słówek. Muszę przyznać, że jak Gerard mówił skarbie to sprawiało mi to radość. Nie okazywałam tego, ale w głębi duszy skakałam z radości. Z moich zamyśleń wyrwał mnie Hiszpan, który przerzucił mnie przez ramie i zaniósł do morza.
- Gerard nie.. - błagałam Go. - Ja się boje przestań. - poprosiłam. Ten nawet mnie nie słuchał. Wszedł ze mną do najgłębszej wody i po prostu wrzucił.
- Zemsta za zemstę skarbie. - słyszałam jak się śmieje.
- Czy Ty jesteś normalny?! - wrzasnęłam, kiedy się wynurzyłam jednocześnie wskakując na Niego. Trzymałam Go tak mocno, że wbiłam mu aż paznokcie w plecy.
- Ał, trochę mnie boli. - syknął. - Jestem w pełni normalny. - dodał z powagą i nagle wybuchł śmiechem.
- Oj przepraszam. - puściłam Go i poleciałam do tyłu.
- Uważaj. - złapał mnie w ostatniej chwili. Popatrzyłam mu głęboko w oczy. Widziałam w nich jakąś niepewność, tajemniczość. Za cholerę tego nie rozumiem.
- Pocałuj ją idioto. - usłyszałam Sergiego stojącego obok nas.
- Ale Ty jesteś głupi. - powiedzieliśmy oboje w tym samym czasie. Spojrzeliśmy na siebie i wybuchliśmy niepohamowanym śmiechem. Zeskoczyłam z Gerarda i zaczęliśmy chlapać biednego Roberto. Bawiliśmy się na tej plaży, aż do wieczora. Gerard zaczął się normalnie zachowywać. Śmiał się, wygłupiał.. Nie był smutny i z tego się cieszyłam.
- Siostra idziesz ze mną po picie? - zapytał mnie Roberto.
- To chodźmy. - zgodziłam się i ruszyliśmy w stronę knajpki.
- Dlaczego On Cię nie pocałował? - oburzył się.
- Bo może nie chciał? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie. - Zresztą ma pewnie laskę jakąś.
- Tia.. - fuknął i zamówił sobie colę i powolnym krokiem wróciliśmy do naszych przyjaciół.
- W ogóle to dzięki, że mnie zaniosłeś do pokoju gościnnego Gerarda i przebrałeś. - posłałam mu szczery uśmiech.
- Ale to nie ja. - uniósł ręce w geście obrony. - Ja poszedłem od razu do domu. - wyjaśnił i dosiedliśmy się do reszty.
- Nelcia kochanie, bądź u mnie jutro o osiemnastej. - zwróciła się do mnie partnerka Messiego.
- Okej, nie ma problemu. - uśmiechnęłam się do Niej. - A Thiago z kim? - zapytałam.
- Z tatusiem, albo do babci Go podrzucę. - zaśmiała się.
- To o której się spotykamy? - chciała się dowiedzieć Kylie.
- Obgadamy wszystko potem. - zarządziłam. Spojrzałam na zegarek i była już 17;44. - Wiecie co, ja już się będę zbierać. - powiadomiłam ich zakładając na siebie ogrodniczki.
- My chyba też. - stwierdził Marc patrząc na Kylie.
- Zabrać Cię? - zapytała moja przyjaciółka.
- Nie ma takiej potrzeby. Przejdę się. - uśmiechnęłam się do Niej i ruszyłam przed siebie.
- Antonella poczekaj. - usłyszałam za sobą Gerarda. Odwróciłam się i ten zakładał koszulkę. Byłam na Niego zła i nie chciałam z Nim gadać.. - Odprowadzę Cię. - oznajmił.
- Nie musisz. - fuknęłam zarzucając sobie torbę na ramię.
- Ale chcę. - uśmiechnął się. - Daj, nie będziesz tego nosić, bo to ciężkie. - zabrał ode mnie torbę i w ciszy ruszyliśmy w stronę mojego domu.
- Okłamałeś mnie. - powiedziałam nagle, kiedy szliśmy już w stronę domu.
- Co? - spojrzał na mnie pytająco.
- Okłamałeś mnie, bo to Ty zaniosłeś mnie do pokoju. - wyjaśniłam. - Sergi zaprzeczył, kiedy mu podziękowałam. - dodałam po chwili, a ten spuścił głowę. - Dlaczego się nie przyznałeś? - zapytałam.
- Przepraszam. - tylko tyle powiedział.
- Dlaczego? - chciałam się cokolwiek dowiedzieć.
- Co dlaczego? - ewidentnie się zamyślił.
- Dlaczego powiedziałeś, że to Sergi? - zapytałam ponownie.
- Bo tak. - burknął. Nie chciał ciągnąć tematu. Odprowadził mnie pod same drzwi.
- Ech. - głośno westchnęłam. - Dzięki, że mnie odprowadziłeś. - powiedziałam cicho.
- To ja już idę. Narazie. - wystawił mi piąstkę.
- Narazie. - przybiliśmy żółwika i weszłam do domu.
- Uuu.. Gerard Cię odprowadził. - zastałam ciotkę w przedpokoju.
- To, że mnie odprowadził nie oznacza, że coś nas łączy. - odparłam ze spokojem.
- A może jednak coś was łączy? - nie daje za wygraną.
- Elena.. Nic nas nie łączy i łączyć nie będzie. - oburzyłam się trochę. Poszłam na górę i przebrałam się w normalne ciuchy. Przejrzałam się w lusterku i z uśmiechem zeszłam na dół. Usiadłam przed telewizorem i zaczęłam oglądać jakieś hiszpańskie telenowele. To było nudne, ale nic innego mi dzisiaj nie pozostało. Te seriale były tak nudne, że nic mi się nie chciało. Jeden odcinek trwał około godziny.
- Anto, Luis! Chodźcie na kolacje. - zawołała nas ciocia i nie musiała długo czekać, ponieważ szybko znaleźliśmy się w kuchni. Ciocia wróciła i wróciło zdrowe żarcie. Na stole stała sałatka oraz przyrządzone przez nią kanapki. Wzięłam sobie dwie kanapeczki i troszkę sałatki. Zaczęłam powolnie jeść.
- Jak tam było na imprezie? - zapytał wujek.
- Fajnie, Ney ma fajny dom. - odpowiedziałam. - I Shakira jest przemiła. Poznałam dziewczyny. Antonella jest świetna, a i mam braciszka. Sergi stwierdził, że jesteśmy oficjalnie rodzeństwem. - zaśmiałam się na to wspomnienie. Normalnie kilka godzin z nim i już gadam tak jak on.
- Lepiej nie spędzaj z nim czasu, bo będziesz nawijać jak on. - zaśmiał sie.
- On gada milion rzeczy na raz. Nie da się zrozumieć tego człowieka. - stwierdziłam.
- A co u Gerarda? - wypalił z takim pytaniem. Spojrzałam najpierw na ciotkę, później na Niego.
- Chyba dobrze. - wzruszyłam ramionami.
- Uważaj na Niego. Dobrze Ci radzę. - pouczył mnie.
- Och Luis, nie strasz jej. To fajny chłopak. - spiorunowała Go spojrzeniem.
- Ja ją tylko ostrzegam. - posłał mi szereg śnieżnobiałych zębów.
- Nie ma przed czym. - burknęłam i zaniosłam talerz do zmywarki. Zabrałam jeszcze telefon i poszłam na górę. Położyłam się na łóżku i włączyłam internet. Zaczęły mi przychodzić powiadomienia z Whatsappa
Rafaella Beckran utworzył(a) konwersacje.
Rafaella Beckran dodał(a) urzytkowników Antonella Martinez, Kylie Rodriguez, Antonella Roccuzzo, Raquel Mauri, Isabel Mebarak oraz Anna Ortiz.
Rafaella Beckran nadał(a) nazwę konwersacji - Najlepsze dupeczki w Barcelonie ♥
Anna Ortiz : Cześć dziewczynki! :* To jutro jaki klub podbijamy?
Kylie Rodriguez : Ja wraz z Nelcią mamy chęć na Pub Fiction. :p
Antonella Martinez : Jesteś tego pewna? -.-
Isabel Mebarak : Okej! Ja również bym poszła do Fiction. :)
Raquel Mauri : W takim razie laski, o 20 pod wejściem! :D
Antonella Roccuzzo : To jesteśmy umówione! :D Będzie się działo *-*
Kylie Rodriguez : Nelcia, moja kochana przyjaciółko.. Co tam Ci Gerard mówił jak wracaliście? :')
Isabel Mebarak : A właśnie, mnie też to ciekawi.. :D
Rafaella Beckran : Chyba wszystkie się nad tym zastanawiamy :P
Antonella Martinez : Nic mi nie mówił
Raquel Mauri : Czy aby na pewno? Nie okłamujesz nas? hah :D
Antonella Martinez : Mówię prawdę. Na serio. :)
Anna Ortiz : Dajcie Jej spokój :) Biedna, będzie się przez was stresować.
Antonella Martinez : Dzięki kochana ;* Nie mam powodów do stresowania sie. :D A teraz ja mam pytanko do naszej Rafci! *-*
Rafaella Beckran : No słucham :3
Antonella Martinez : Co Cię łączy z Jordim? Jesteście ze sobą?
Rafaella Beckran : Nic nas nie łączy.. Zresztą nie chcę o tym gadać. :(
Antonella Martinez : Rozumiem Cię :/ Dobra, do jutra laski :*
Isabel Mebarak : Dobranoc <3
Kylie Rodriguez : Dobranoc Piquetowa :D
Raquel Mauri : Hahah :D Kylie <3
Antonella Martinez : Muszę was niestety powiadomić, iż Kylie nie dotrze jutro na imprezkę. Nie żyjesz zobaczysz -.-
Kylie Rodriguez : I tak mnie kochasz <3 :*
Wyłączyłam internet i poszłam się umyć. Wzięłam chyba dwugodzinną kąpiel. Tak dobrze mi się w tej wodzie siedziało. Kiedy woda zaczęła się robić zimna wyszłam z wanny i ubrałam się w piżamę. Podłączyłam telefon do ładowarki i odpłynęłam w krainę Morfeusza..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz